Stało się

Stało się. A obiecywałam sobie, że nigdy do tego nie dopuszczę. Że będę trzymać fason. Że nie stanę się taka, jak „one”. Że zawsze będę miała czas i w każdej sytuacji zaprezentuję twarz. Stało się to dziś. Po pół roku pracy z domu. Dziś pierwszy raz wyszłam do sklepu bez makijażu.

Czytaj więcej

Konferencyjny lunch

Byłam na konferencji. Z moich sms-ów wysłanych do G.: godzina 13:48 „Mamy teraz lunch. Stoję ostatnia w kolejce do nakładania i sądząc po tym, ile sobie ludzie nakładają – dla mnie nic nie zostanie :))” godzina 14:07 „3 osoby zostały bez posiłku. Te, które stanęły za mną 😎”

Czytaj więcej

Czajnik kontra wściekłe pięści Celiny

Padł nam czajnik elektryczny. Mój menos pedros już się deklarował, że skoczy po pracy po nowy, ale mi coś nie pasowało. Ja to z tych, co lubią pokombinować, posprawdzać, pouderzać, podmuchać, ewentualnie poślinić. Wzięłam się do roboty. Tu stuknęłam, tam puknęłam; w podstawce druciki docisnęłam, coś przetarłam. Włączam. Nic. I tak ze 100 razy nic. Wkurzyłam się, bo niecierpliwie zwierzę ze mnie i tzw. ruską metodą, połączoną z głośnym „kurwa”, walnęłam pięścią w czajnik. Załapał. Nowy czajnik niepotrzebny. A i okazuje się, że metoda naszych dziadków nawet na nowoczesnych urządzeniach jest wciąż skuteczna.

Czytaj więcej

Listonosz puka dwa razy

Dialog sprzed chwili. Listonosz: Celina! Dawno się nie widzieliśmy. Na jakiś wakacjach byłaś? Ja: Nie. Po prostu kasy na zakupy w necie nie było. Listonosz: Teraz jest i będziemy się widzieć częściej? Ja: Tak! Listonosz: To do zobaczenia! ❤

Czytaj więcej

Dziwna Magia

Uwielbiam oglądać bajki i to przy nich najlepiej się relaksuję. Rzadko się zdarza, że G. towarzyszy mi w tych seansach, dlatego zadziwił mnie, że wytrzymał, oglądając ze mną „Dziwną Magię” – nie dość, że film animowany, to o słodkiej miłości, a do tego w formie musicalu, a G. nienawidzi piosenek w filmach, bajkach czy kabaretach. Jeszcze stwierdził, że fajnie się oglądało. No, no, szacuneczek G. Starzejesz się.

Czytaj więcej

Celinka

Korespondencja z przedstawicielką pewnej ubezpieczalni trwała kilka maili, podczas których mnie szlag trafiał, ale ostatnia jej wiadomość, zaczynająca się od: „Pani Celinko” doprowadziła mnie wręcz do szewskiej pasji. Komentarz siedzącej naprzeciwko koleżanki: „Tamta jeszcze nie wie, co uczyniła…”.

Czytaj więcej

Cmok w…

Ostatnio w barze spotkałam znajomą barmankę, która tam kiedyś pracowała, a teraz przychodzi dla zabicia czasu. Coś tam pogadałyśmy, w końcu musiałam się zbierać. Powiedziałam więc „pa” i już chciałam iść w siną dal, kiedy ona wyskoczyła: „Daj buziola na do widzenia” i od razu cmoknęła mnie w usta. Nie wiedziałam, jak zareagować, to powtórzyłam, że spadam, starając się, aby moje wewnętrzne „wtf?!” nie wypłynęło na twarzy. Przetrzymała mnie jeszcze coś tam mówiąc, w końcu widząc, że naprawdę chcę już iść, rzuciła: „No to jeszcze raz pa” i znowu cmok w usta. Cholera, poczułam się dziwnie wtedy. Teraz też, jak sobie to wspomniałam. O co chodziło?!

Czytaj więcej

(nie)Szczęśliwy facet

Podobno mężczyzna jest najszczęśliwszy, jak widzi swoją kobietę szczęśliwą. A gówno prawda! Dowód? Proszzz…. Jako że mam elastyczny czas pracy, dołączyłam do mojego lubego w porze lunchu, by wspólnie celebrować jego przerwę w pracy i przekąsić co nieco. Było 20 stopni, słonecznie, pięknie… Usiedliśmy na dworze, wystawiając twarze do słońca. Ja zrezygnowałam z posiłku i zamówiłam tylko piwo. I mój mężczyzna wcale nie był szczęśliwy, widząc, jak raduję się swoim piwem. Jak przechylałam pomalutku kufel, dając nawilżyć zimnej cieczy moje usta, potem gardło. Nie był szczęśliwy na widok pianki nad moimi ustami, którą zgarniałam językiem. Nie był szczęśliwy, gdy wydawałam dźwięki podobne do mruczenia kotki, jednocześnie patrząc mu roześmianymi oczami w twarz i wzdychając szczęśliwie, że to jest, kurna, życie. Mit […]

Czytaj więcej

Prawdziwe życie a Facebook

Ostatnio podczas rozmowy z innymi zażartowałam, że czasem nastawiam sobie budzik na 4 rano w weekendy i wchodzę na Facebooka. Wszystko to po to, aby ktoś potem zerknął na mój status i zobaczył, że aktywna byłam np. 5 godzin temu, odjął to sobie i pomyślał: „Wow, była o 4 rano na fejsie! Pewnie po jakiejś imprezie. Ona to ma życie! Zazdrość normalnie!!!”. Najgorsze jest to, że uwierzyli. W jakim społeczeństwie żyję… I z jakimi ludźmi ja przebywam?!

Czytaj więcej

Dwie dorosłe kobiety i dupoloty [ze wspomnień]

… Była sroga zima. Taka, że co ci z nosa wyciekło, to zaraz zastygało w postaci lodowego sopla, a każde wzięcie oddechu kończyło się rzężeniem. Na dodatek późny wieczór, tak 22… miasto mroczne i opustoszałe. Z koleżanką zapragnęłyśmy pojeździć na reklamówkach niczym na dupolotach. Wcześniej oczywiście trzeba dodać sobie odwagi Komandosem, więc hyc! do Żabki. Miałam już 19 lat, więc zakup jabola nie był problemem, ekspedientce nawet brew nie zadrgała. Zapytałam się jej, czy możemy wziąć kilka jednorazówek i zaraz dodałam, że chcemy z kumpelą zaliczyć największą górkę w mieście, szurając po niej tyłkami. A owszem! Pani dała nam dwie solidne reklamówki, dodatkowo kilka jednorazówek do wypchania reklamówek, by pod tyłkiem w miarę miękko było. Na koniec rzuciła: – Udanej […]

Czytaj więcej
1 2 3 4 5 6 8