90 volt? dla mnie to fraszka [Wszywka]

Przypomniałam sobie, że mam gdzieś skitrany słój z resztkami po cytrynówce (skórki i miąższe), które ze dwa miechy temu zalałam wódką, by dać im drugie życie i uzyskać wódkę cytrynową. Przed rozlaniem do butelek stwierdziłam, że spróbuję, czy w ogóle dobre to i czy wstydu wśród znajomych nie przyniesie. Spróbowałam… Okazało się, że zalałam to ja spirytusem, a nie wódką, co potwierdził też alkoholometr wskazujący voltaź w okolicach 90%. Najlepsze jednak jest to, że pierwszą moją myślą było: „Kwaskowate to, trzeba będzie dosłodzić”.

Czytaj więcej

Bo czasem chce się jednak w coś wdepnąć…

Idę sobie zamyślona ulicą. Wtem ktoś mnie za łokieć chwyta i szarpie w swoją stronę. Oniemiała patrzę w twarz napastnika… A tam cudowna, przystojna, męska twarz. W głowie od razu zaświecił mi się alarm: „Odnalazłaś właśnie ojca swoich przyszłych dzieci”. Jednak przyszły ojciec nawet na mnie nie patrzy, tylko ma pusty wzrok wbity gdzieś ponad moją głowę i beznamiętnie rzecze: „W gówno prawie wdepłaś”. Eh, życie to jednak nie Harlequin.

Czytaj więcej

Urlopowa zapominajka

Wracasz po tygodniowym urlopie do roboty i zapominasz hasła do kompa, którego używałaś przez ostatni rok… Na dzień dobry spędzasz w robocie 12 godzin, bo deadline deadline’ów… Cieszy tylko myśl, że za miesiąc kolejny urlop, tym razem dwutygodniowy – może zapomnę adresu firmy?

Czytaj więcej

Tydzień z dzieciakami

Zrzutki z dni spędzonymi dzieciakami („obrobiłam” ich aż 170 w ciągu 5 dni :)))). Dzieciaki miały za zadanie namalować coś, co kojarzy im się z wakacjami. Miały pędzle, wałki, farby ścienne i wielką płytę do zamalowania. No to jedziemy! Zobaczcie sami, jakie wakacyjne motywy u naszych dzieciaków teraz dominują… 1. Ja: Co to jest? – Słońce. – Ale jest czerwone i jakoś słońca specjalnie nie przypomina. <złowrogie spojrzenie spod byka>- Bo to jest słońce z Minecrafta! 2. Dziecko: Prosiem paniom, ja namaluję tablet i telewizor. – ? – Bo babcia zawsze daje mi tablet, a potem idzie na telewizorze seriale oglądać. 3. Dziecko: To ja namaluję dom wujka, chociaż wakacje spędzam u babci. – To dlaczego dom wujka, a nie […]

Czytaj więcej

Sezon rowerowy czas zacząć!

Rozpoczynam sezon na: ► Kurwa, po co się malowałam, jak i tak to spłynie? ► (rano) Wezmę bluzę, bo zimno; (po południu) Kurwa, jak ciepło! ► O nie, znowu górka! ► Nie dam rady, nie dam rady… ► Brr, ale wieje po plerach – zastępczo: po cyckach. ► Łuhu, ale fajny koleś. O Boże, spojrzał, a ja tak źle wyglądam! ► Shit, zaczyna padać! ► Głupie okulary, zaparowały i nic nie widać. ► Oddychaj, głupia! ► Pierdolę, jutro jadę autobusem. … czyli Celina dojeżdża do pracy rowerem 🚲

Czytaj więcej

Celyna

Zdradzę Wam sekret. Wkurwiają mnie nowo poznani ludzie, którzy słysząc moje imię, od razu nucą „Celinę” Kazika. Naprawdę. Jeszcze modelując i wymawiając „Celyna”. Myślicie, że jesteście tacy oryginalni. Że tylko wy na to wpadliście. Otóż nie. Jak to słyszę, przeczekuję moment waszej zabójczej ekscytacji, popijając piwo i rozglądając się za inną rozrywką, bo zwyczajnie jesteście nudni. A „Celina” Kazika mnie nie nudzi, bo to zacny numer i w jakiś sposób się z nim utożsamiam, co nie znaczy, że chcę go słyszeć z ust nowo poznanego rozchichotanego panicza, który myśli, że pierwszy powiązał moje imię z tym utworem. I tak od kilkunastu lat… Macie. ponućcie sobie dalej, a mnie zostawcie w spokoju. PS Moja mama chciała mi dać na imię Izaura. […]

Czytaj więcej

Bo czasem chce uciec z Krakowa…

Tak w sumie… mam dość mieszkania na Kazimierzu. Mam dość żuli, imprezowiczów, tłumów, wycieczek. Ludzi przesiadujących na progu wejścia do kamienicy, czy na chodniku. Ludzi zostawiających po sobie mocz, rzygi, rozlane piwa, stłuczone szkło, żużyte prezerwatywy, a nawet podpaski. Ciągłego hałasu, odgłosów rykowiska, smrodu i jeszcze bardziej śmierdzących gołębi. I gdy tak myślę, że mam tego dość, nagle odkrywam, że kilkaset metrów od mojego mieszkania powstaje legendarny Old Timers Garage, a w knajpie obok podają burgera z kaszanką i jajkiem sadzonym. ZOSTAJĘ.

Czytaj więcej

Korpo-fakapy

Myślałam, że największym fakapem w moim korpo-życiu będzie wysłanie maila z treścią „Ty patafianie” do Łukasza z firmy, gdzie to w pospiechu zaznaczyłam adres innego Łukasza, a właściwie Pana Łukasza z firmy współpracującej w ramach ważnego projektu – wiecie, całe to biznesowe „ąę” i ukłoniki. Dzisiaj to chyba pokonałam. Wysłałam prześmiewczego maila na temat kierowniczki pewnego działu do koleżanki z pracy. Ważne jest to, że ta koleżanka jednak już kilka dni w mojej firmie nie pracuje i używa teraz innego maila, a jej korpo-mail ma przekierowanie na mail… kierowniczki. Brawo Celina!

Czytaj więcej

Czego potrzebuje przyszła trzydziestka

Piszę swoim przyjaciółkom, że mam jakąś depresję, że to chyba przez fakt, że nowy rok się zaczął, a w moim wieku cyferka z przodu się zmienia. Jakie słyszę odpowiedzi: – Pewnie ci czegoś brakuje. – Czas na dziecko. – Może weźmiecie z P. ślub wreszcie? – Czas chyba urodzić dziecko… Wzdycham i piszę do G smsa: „mam zły dzień, jakiś dół mnie dopadł”. W odpowiedzi dostaję smsa: „Potrzebujesz piwa. Kupię”. Takie podejście to ja lubię!

Czytaj więcej

Zwierzenia copywritera

Uwielbiam ten stan… Dostajesz zlecenie na napisanie tekstu z tematyki, na którą już kiedyś pisałaś i jest ci trochę znana. Robisz najpierw research w sieci i trafiasz na artykuł, który idealnie wpisuje się w twoje zagadnienie. Czytasz i myślisz: „Ale to jest dobrze napisane”… zżera cię lekka zazdrość i włącza ci się małe uczucie beznadziejności pt. „Ja tak nie potrafię”. A potem nagle dociera do ciebie, że to twój tekst napisany x lat temu dla jakiejś tam firmy… Cholera, jestem zajebista.

Czytaj więcej
1 5 6 7 8