Maroonowa walka

Przyszłam do pracy w nowym sweterku i na wstępie już zostałam przyhaczona przez dwie rezolutne panie, które skomplementowały moje wdzianko, wskazując jednocześnie, że jest w obecnie najmodniejszym kolorze sezonu – kolor maroon. Pytam się, co to takiego ten kolor i słyszę w odpowiedzi: „To tak jakby wiśnia, przechodząca w kolor ciemnego wina z ceglastym”. Myślę sobie: „Przecież sweter jest bordowy”. Mówię: „Ale przecież to bordo”. One idą w zaparte, że maroon. No to nie pozostaje mi nic innego, jak odpalić kompa i poszukać, co to ten maroon w ogóle jest. Znalazłam stosowne grafiki, nawet tabele z odcieniami czerwieni, patrzę, przekrzywiam głowę. Wyszeptałam do siebie: „No przecież bordowy”, zaraz jednak zza ściany dobiegła mnie odpowiedź: „Maroon!”. Maroonowe gestapo.

Czytaj więcej

Marihuanenen cat

Nie ma to jak posiadać kota, który pachnie… marihuaną. Wczoraj wieczorem sąsiedzi sobie popalili na klatce podczas naszej nieobecności (i to nieźle popalili, bo aż człowiek się krztusił, jak wlazł na klatkę schodową). Za to kotecek wiernie, jak zawsze, czekał przy drzwiach na swoją pańcię i sztachał się dymkiem, który docierał do mieszkania zakamarkami. Skutek tego taki, że wprawdzie kocisko nie było specjalnie nadpobudliwe, zatem skutków popalania trawki nie odnotowano, ale jego futro tak przesiąknęło zielskiem, że… my mieliśmy nieziemską frajdę z wąchania go. 😉 PS. Dzisiaj rano nadal lekko trawą woniał.

Czytaj więcej

Witaj, sąsiedzie!

Jak dobrze czasem położyć się wcześniej spać… Zawsze można przecież być obudzonym o 4 rano przez pijanego sąsiada, który rozłożył się na twojej wycieraczce pod drzwiami, do tego śpiewał, chrapał, mamrotał, bulgotał. Po odespaniu jednej godziny (kurwa, jak chrapał!) w końcu zebrał siły, aby wstać i poszarpać klamkę, powalić w drzwi nie tylko nasze, ale i od innych mieszkań. W końcu wpadł na to, że ma klucze i zawsze może nimi jeszcze sobie akompaniament urządzić do pijackich okrzyków. Pomijam kwestię, że zaczął się rozbierać i został w samych spodniach. Pomijam kwestię, że długo zastanawiałam się, czy wyjść i pomóc biedakowi, bo w końcu mógł rypnąć i zlecieć ze schodów, czy przefrunąć przez barierkę… W końcu również zdecydował się zrzygać. Do […]

Czytaj więcej

Kobieta udźwignie wszystko

Trzeba zweryfikować swoją kobiecość… Kolega z pracy zapytał, czy nie pomogłabym mu przynieść płyt i jakiś listewek z Castoramy oddalonej o jakieś 200 metrów. Zgodziłam się. Na miejscu okazało się, że nie są to płyty ze styropianu czy inne dmuchańce, tylko ciężkie dykty. Gdy podniosłam brwi ze zdumienia i zagaiłam: „Myślisz, że ja to uniosę? Wiesz, że moja kobiecość została teraz wgnieciona w ziemię?”, on tylko powiedział: „A co? Nie dasz rady?”… Coś czuję, że będę miała jutro porządne zakwasy. PS. Dżentelmen przynajmniej kupił rękawice robocze, żebym przy noszeniu sobie rączek nie poocierała. 😉

Czytaj więcej

Kobieca załamka

Mam dość tego, że wszyscy traktują mnie jako twardą kobietę. Gdy mówię, że mam zły dzień, w odpowiedzi słyszę: „Jak to? Ty? Przecież to niemożliwe”. Gdy wracam po urlopie i mówię, że mam depresję pourlopową, kręcą głową z niedowierzaniem. Gdy mówię, że czuję się zdołowana i źle… A tymczasem moje oczy ciągle wilgotnieją, żołądek mam ściśnięty, byle głos chłopaka czy pytanie szefa doprowadza mnie do szewskiej pasji. Chcę walnąć drzwiami i wyjść. Najgorsze jest to, że nie umiem wyjść z roli. Zamiast pokazać innym moją depresyjną twarz, opuchniętą, pozbawioną makijażu, wbić w nich moje matowe spojrzenie spowodowane brakiem sił witalnych, bo od dwóch dni nie jadłam, gram swoją rolę dalej. Tylko czasami dopada mnie to „prawdziwe” uczucie, idę i zamykam […]

Czytaj więcej
1 6 7 8