Pijani faceci kontra brzydkie baby

Zrobiliśmy sylwestra wyjazdowego. Wynajęliśmy pokoje w ośrodku niedaleko Brennej, w którym w tym samym czasie miał trwać bal sylwestrowy. My zniechęceni tego typu imprezami („nie chcę się wbijać w gryzącą bieliznę wyszczuplającą!”, „nie znoszę krawatów”, „weź, znowu laski obsypią się brokatem – wieś śpiewa i tańczy”) spędziliśmy sylwestra we własnym gronie przy suto zastawionym stoliku z Ikea. Gdy przyszła północ, wyszliśmy na dwór odpalić fajerwerki i złożyć sobie życzenia. Było miło, szampańsko, koleżeńsko i alkoholowo.

W końcu przyszedł ten czas, że grono się rozeszło i na placu boju zostało dwóch panów. Stwierdzili oni, że wbiją się na chamca na bal coś podjeść, coś pozarywać. Nie zrażała ich godzina – była już bowiem 4 nad ranem… Ruszyli dość mocno chwiejnym krokiem.

Wrócili po zaledwie 15 minutach i jeden z nich, opadając ciężko na łóżko, wybełkotał:
– Kurwa, same brzydkie zostały.

Jego towarzysz, mocujący się z butami, które jakoś nie chciały się rozwiązać i będący w podobnym stanie, wybełkotał:
– No, NAJGORSZE.

I od razu rodzi się pytanie: Skoro oni byli aż tak bardzo najebani, to jak brzydkie musiały być te dziewczyny?!

___

Z dedykacją dla G i G, czyli grokera i globusa, którzy będą dość często gościć na łamach mojego serwisu. Oficjalnie jesteście moimi RANGERS, chłopcy. ❤