Rozkmina o cyckach i penisach

To jest fascynujące, że jest społeczne przyzwolenie na ciągłe gadanie o cyckach. Ciągle cycki, cycki – wszyscy się śmieją i mają cyckowy ubaw. Ale gdy rzucasz „penis”, to zaraz wzrok rozbiegany i zażenowany uśmiech.

O zabawkach dla mężczyzn można gadać, a jak kobieta powie o swojej ulubionej zabawce to nagle cisza?

  • Coś w ty, jest…

  • Odpowiednikiem penisa jest przecież łechtaczka, a nie piersi (jak ja nie cierpię słowa cycki…). Do ciekawych wniosków dojdziesz po porównaniu reakcji na penisa i łechtaczkę właśnie. Mogę ci za to powiedzieć, że o męskich sutkach nikt nie chce rozmawiać.

    • Zdaję sobie sprawę z różnic 🙂 Chodzi bardziej o to, jak już cycki przeniknęły do naszej kultury i właściwie szczucie cycem mamy na każdym kroku. Penisy w sumie też, bo mamy przecież karne kutasy, czy nawet na kwejkach dużo nawiązań do penisów znajdziemy (rysunki, skojarzenia etc.). Ale jak już baba otwarcie powie coś o penisie, to nagle spojrzenie w bok… Jak o cyckach, to oklaski.

      A co do męskich piersi – ja lubię o nich rozmawiać 🙂 Nazywam je kotleciki lub schabiki (mimo że to nie ta część ciała) i nie ukrywam fascynacji nimi. Niestety, moi rozmówcy tej fascynacji też nie podzielają 😀

      • Ja też nie podzielam. Chociaż nazwy fajne 😀