Bo czasem chce się jednak w coś wdepnąć…

Idę sobie zamyślona ulicą. Wtem ktoś mnie za łokieć chwyta i szarpie w swoją stronę. Oniemiała patrzę w twarz napastnika… A tam cudowna, przystojna, męska twarz. W głowie od razu zaświecił mi się alarm: „Odnalazłaś właśnie ojca swoich przyszłych dzieci”. Jednak przyszły ojciec nawet na mnie nie patrzy, tylko ma pusty wzrok wbity gdzieś ponad moją głowę i beznamiętnie rzecze: „W gówno prawie wdepłaś”.

Eh, życie to jednak nie Harlequin.