Laserowa korekcja wady wzroku – jestem po. I co?

laserowa korekcja wzroku

Aż chciałoby się napisać „i pstro” w kontekście tytułu artykułu. Ale nie uprzedzajmy. Tak, poddałam się zabiegowi laserowej korekcji wad wzroku. Poddałam się jej w jednej z krakowskich klinik okulistycznych, która z powodzeniem przeprowadziła taki zabieg u znajomego, który zaledwie po kilku dniach widział świat z wielkim „wow!”. Ta klinika jako jedyna zakwalifikowała mnie do zabiegu – wcześniej próbowałam się dostać do katowickiej, ale i technologia jeszcze do mnie nie dorosła, i mój rozstaw źrenic i inne parametry nie były zgodne. Skoro mogłam sobie teraz pozwolić na taki zabieg, a w sumie już wcześniej o nim myślałam, no to show must go on!

UWAGA! Koniecznie posłuchaj wrażeń na gorąco! Jestem rok po zabiegu i miałam przeprowadzoną rekorekcję ze względu na dolegliwości i brak efektów. Świeży materiał, bo z 10 stycznia 2017. Posłuchaj teraz!

Zanim zacznę moje rozległe wypracowanie, informacja na temat zabiegu: jestem 6 miesięcy po korekcji oka i artykuł jest pisany z perspektywy efektów po tym czasie oraz zawiera kwestie naprawdę przeze mnie przemyślane.

Rozpoznania: krótkowzroczność i astygmatyzm małego stopnia oka prawego; nadwzroczność i niedowidzenie oka lewego. Diagnostyka: Vis -1,0 oko prawe; +3,00 oko lewe.

Nie chce Ci się czytać całego wstępu? Przejdź od razu do 22 rzeczy, o których nikt ci nie powie przed zabiegiem.

Dzieciństwo, zez i wredna siostra

Od małego noszę okulary – stwierdzona nadwzroczność i inne takie. W wieku 4 lat miałam zabieg na oczy redukujący zeza rozbieżnego – lewe oko miałam prawie z tyłu głowy. Jedyne, co po zezie pozostało, to lekko uciekające oko, które było moim niemałym kompleksem, intensyfikowanym przez złośliwą siorę, która ciągle mi to wypominała. Skutkiem tego było, że nie patrzyłam innym w oczy, a jak już się odważyłam, to lewe oko zawsze przymrużałam, żeby a nuż nikt nie zobaczył mojego zezola. Po latach wiem, że to nawet nie było widoczne dla innych – ja tam widziałam lekkie odchylenie, ale inni, głęboko patrzący mi w oczy, nie byli w stanie tego zauważyć. I tak pielęgnowałam w sobie jakiś głupi kompleks z powodu wrednej siory, która nie tylko ten kompleks we mnie skutecznie zaszczepiła.

W okresie późnej podstawówki i liceum przechodziłam bunt i nie chciałam nosić tych brzydkich druciaków na nosie, zatem okulary często lądowały gdzieś na boku, a ja cieszyłam się, że moja twarz jest opalona jednolicie, a nie na jakieś paski i kółka w okolicach oczu. Rodzice też nie chcieli mi kupić modnych wówczas okularów bezoprawkowych, twierdząc, że je chce, bo ma je Magda i jej zazdroszczę. A ja po prostu nienawidziłam tych drutów na ryju!

Potem przyszedł pomysł na soczewki, ale ze względu na rozbieżności w wadzie, nawet pani optyk stwierdziła, że dobrać będzie ciężko, oko też młode, no i mam pamiętać, że oczy będą nienaturalnie błyszczeć. Ja błyszczeć nie chciałam. Do tego cena za soczewki była hiperwysoka, a ja nie chciałam też rodzicom nadwyrężać domowego budżetu przez jakieś fanaberie i obiecałam sobie, że na soczewki sama sobie uzbieram. Nie uzbierałam.

Dążę do tego, że zawsze przez te okulary czułam się niespecjalnie atrakcyjna. Bardziej mnie wkurzały niż dodawały wyglądu seksownej sekretarki z filmów dla dorosłych. I mimo że zdarzało mi się zbierać komplementy, że mam ładne oprawki czy ładnie mi w okularach, ja zawsze ich nienawidziłam.

Teraz wiem, że byłam popierdolona. Teraz bardziej zależy mi na wzroku niż na wyglądzie.

Dlaczego zdecydowałam się na zabieg?

Żeby widzieć. Naprawdę. Wiedziałam, że nawet, jak się mu poddam, to nie będę widzieć w 100% (lekarze mówili, że widoczność osiągnie jakieś 80%). Wiedziałam, że będę musiała i tak nosić okulary. Ja chciałam i chcę po prostu widzieć. Nie wdając się w większe szczegóły, dodam, że po ostatniej wizycie u okulisty usłyszałam, że za jakieś 10 lat mogę w ogóle na lewe oko nie widzieć (uwarunkowania genetyczne i inne medyczne bzdety). Wolałam więc wyłożyć kasę i nacieszyć się światem, zanim całkowicie oślepnę.

Pod laser poszło lewe oko. To ono zawsze było dla mnie tym najgorszym. O prawym nawet nie myślałam – na nim coś tam widzę, wprawdzie jak za mgłą, ale ogarniam ogólnie świat, twarzy jednak nie rozpoznam, są dla mnie jedną nieostrą plamą (już wiecie, czemu niektórych na ulicy nie poznaję). Z okularami już lepiej i nawet odczytam numer nadjeżdżającego autobusu. Tylko to lewe oko było moją zakałą, której nawet mocne szkła nie pomagały.

Nie dość, że prawie nic na nie nie widziałam, to oczywiście obrazy odbierałam pod innym kątem i w odchyleniu. Można określić, że widziałam jednowymiarowo – nawet filmy 3D mnie nie ruszały. Dopiero w IMAX na takim naładowanym efektami filmie o podwodnym świecie na jednej, dosłownie jednej, scenie zauważyłam, na czym ten efekt polega i prawie się popłakałam – chciałam tak „dwójocznie” widzieć cały czas.

Nauczyłam się jednak z tym żyć. Na świat patrzyłam właściwie jednym okiem – prawym, lewe było tylko wspomagającym. Zobrazuję, że jak zasłoniłam sobie prawe oko, to lewym nie byłam w stanie wykonać żadnej czynności czy patrzeć dłużej na przedmioty – zaraz traciła mi się ostrość i ostatecznie cały obraz się rozmazywał i ciemniał; stawał się taki brudny i nieostry. Nawet przy badaniu kwalifikującym do zabiegu na pomiarach ciągle wychodziło, że patrzę prawym okiem (obrazów dla lewego w ogóle nie widziałam), co też niezbyt mile skomentowała pielęgniarka, posapując z irytacji, bo dla niej coś ściemniałam (no nie, to przed oczami mi ciemniało, ja tam nie ściemniałam!). Dopiero, jak zawołała koleżankę, to ta potwierdziła, że przy mojej wadzie i niedowidzącym oku to możliwe.

Na lewe oko widziałam od 20 do 40 procent (mierzone w różnych odstępach czasowych). Do tego mam różnowzroczność, czyli na lewym plus, na prawym minus. A ja tak bardzo chciałabym zobaczyć „równo” – obojgiem oczu, żeby mieć cały obraz, żeby nie nadwyrężać prawego oka, który cały czas pracuje na to lewe i przez to jego wada się pogłębia.

Reasumując: poddałam korekcji lewe oko, które było niedowidzące, zgodnie z tym, że jak uda się zredukować wadę, to mój mózg zajarzy, że coś się zmieniło i będzie „heeej, ona widzi; to jak widzi, to niech w końcu naprawdę zobaczy!”, czyli popcha to oko i mózg do wzajemnej współpracy, a ja będę mogła się cieszyć obrazami i życiem w trójwymiarze.

Trafiłam na Groupon

W ten sam dzień, co kolega zarekomendował mi zabieg korekcji wzroku, dostałam na maila Groupona dokładnie z tej kliniki. Dodam, że kolega miał też gdzieś skitrany kupon na darmowe badanie kwalifikacyjne, ale skoro w Grouponie już to miałam zapewnione, z kuponu zrezygnowałam. Dla mnie sama ta zniżka nie była powodem do podjęcia decyzji o zabiegu – i tak bym się na to zdecydowała, ale skoro można było zaoszczędzić kilka setek, to czemu nie?

Kupiłam Groupon za 2798 zł (nazwa: „Zabieg laserowej korekcji wzroku metodą Lasek dla pary oczu”). Na stronie było napisane, że w przypadku braku kwalifikacji do zabiegu, pieniądze są zwracane. Dodatkowo można było wybrać inną metodę – droższą, ale to już po przeprowadzeniu badania.

Wyszło na to, że Groupon zwracałam, co nie zajęło więcej niż 5 dni od momentu wysłania specjalnego oświadczenia do wpływu gotówki na konto. Dlaczego zwracałam? Ano dlatego, że zdecydowałam się na droższy zabieg na jedno oko, a on nie był w ofercie Grouponu, zatem dopłata nie była możliwa.

Aha, a wspominałam o tym, że zaledwie kilka dni przed spotkaniem z kolegą, rozwaliły mi się okulary, których się naprawić już nie dało i rozglądałam się za nowymi? Normalnie zrządzenie losu.

Laserowa korekcja wzroku FemtoLASIK Wavefront

Wybrałam najdroższą opcję co do metody zabiegu. Nie chodziło wcale o to, że miałam za dużo pieniędzy, ale o to, że metoda ta została mi przedstawiona jako mniej inwazyjna, bezpieczniejsza i bardziej komfortowa. Po niej czas rekonwalescencji miał być krótszy, a mi zależało, żeby jednak do komputera i pracy wrócić trochę szybciej. Podano mi, że przy FemtoLASIK można już tak po 3 dniach wrócić do normalnego trybu, pamiętając jedynie o przerwach, a przy LASIK to minimum tydzień.

Prawdą jednak jest, że ja ten czas chciałam przede wszystkim wykorzystać na odpoczynek, zatem i tak przez tydzień stroniłam od komputera i książek, dużo spałam i odpoczywałam i cieszyłam się, że nic mnie nie pobolewa. Poświęcałam na komputer maksymalnie dwie godziny dziennie i to jeszcze podzielone na sesje – 20 minut przed komputerem, a potem minimum godzina przerwy. W sumie przez dwa tygodnie miałam bardzo oszczędny tryb, co na pewno wyszło mi tylko na zdrowie (to psychiczne też).

Jak wygląda przygotowanie do zabiegu

To już znajdziesz w każdej broszurze informacyjnej, ale napiszę, żebyś nie musiał się przeklikiwać.

Chwilę przed zabiegiem dostajesz dwie tabletki: jedna czerwona, druga niebieska… he, he, żartuję – dostaje się Ketonal i jakiś uspokajacz. Twoim zadaniem jest wypicie co najmniej 2 litrów wody (usiądź gdzieś blisko kibelka). Podpisujesz również oświadczenia, że zapoznałeś się z warunkami zabiegu i tam dalsze postępowanie jest ci jasne. Podpisywałam jeszcze coś dodatkowo, kopii niestety nie dostałam. Pamiętam, że lekarz mówiła, że to ze względu na to niedowidzące oko. Prawdopodobnie było to oświadczenie, że jestem świadoma tego, że mam niedowidzenie (świadoma jestem jak chuj!) i tego, że wzrok może mi się nie poprawić i nie będę w przyszłości wnosić z tego tytułu żadnych roszczeń.

Jak już będziesz na sali, to kładą cię na stole i ustawiają całą aparaturę. Do oczu wkraplają krople znieczulające (znieczulenie miejscowe), a żeby oko było rozwarte, nakładane jest to, no, co trzyma oko ciągle otwarte. Było to dla mnie najgorsze, bo czuć ten wytrzeszcz, ale szybko się przyzwyczaiłam. Następnie na twarz nakładana jest coś jak papierowa folia, gdzie tylko robi się wycięcie na oko i pilnuje, żeby ci nie zasłoniła nosa. Podłączają cię do aparatury monitorującej twoje funkcje życiowe (he, he; fajnie pipało), a potem ustawiają aparat do zabiegu laserowej korekcji wzroku nad twoją twarzą.

Co dla mnie było ważne, to fakt, że byłam tam dobrze traktowana. Naprawdę. Każdy krok był przedstawiany mi spokojnym głosem oraz w sposób rzeczowy. Byłam informowana, co będzie ze mną robione. Nawet, jak trzeba było dotknąć mojej piersi, to byłam zapytana, czy nie mam nic przeciwko (spokojnie, każdy chłop w barze mnie o to pyta!). Działało to na mnie bardzo kojąco.

Kilka słów o samym zabiegu

Sam zabieg to kilkanaście minut. Ja miałam puszczone dwie wiązki lasera (po kolei – najpierw jedna, przerwa, potem druga). Ciekawym odczuciem było to, jak chirurg sprawdzał, czy już krople znieczulające działają i dotykał oka taką pipetką – miałam wrażenie, jakby moje oko było takie żelatynowate i widziałam drgania; czułam się po prostu tak, jakbym patrzyła na to ze środka galarety.

W momencie wykonywania nacięcia laserem (bo to robią ci nacięcie, wycinają rogówkę i wkładają w nacięcie – tak to zrozumiałam) widzisz jakby gwieździste niebo, tylko nie ma gwiazd, a małe punkciki, kojarzy mi się, że były zielone. W momencie uruchomienia lasera doszła oczywiście czerwona kropka.

22 rzeczy, o których nikt ci nie powie o laserowej korekcji wzroku

Wiele rzeczy dowiedziałam się z internetu. Nie siedziałam na forach, gdzie to jedni pisaliby, jak to im się zajebiście życie zmieniło po zabiegu, że znaleźli dobrze płatną pracę, eks do nich wróciła i postawili willę z basenem, a inni by płakali, że zabieg się nie udał, dlatego popadli w alkoholizm. Odpuściłam całkowicie opinie mędrców internetu. Przeczytałam właściwie kilka artykułów na branżowych serwisach właśnie o optyce i każdy właściwie mówił dokładnie to samo, co już dało mi do myślenia, że jedna prasówka została wysłana do tych największych serwisów. Nie wspominając, że opinie dla kliniki też sprawdziłam, ale bardziej chciałam się przekonać, czy rzeczywiście są jako tako skuteczni. Dla mnie rekomendacją było przede wszystkim to, że kolega chodzący cały czas w okularach i bez nich zaliczający każdy słup na drodze, w końcu zaczął widzieć i sobie chwalił efekt zabiegu.

Poniżej daję listę spraw, o których nikt mi nie powiedział, a które miały dla mnie potem jakieś znaczenie. Oczywiście, nie zaważyłyby o tym, że nagle zrezygnowałabym z zabiegu, ale miło byłoby wiedzieć wcześniej, żeby człowiek był na wszystko przygotowany.

1. Nie podadzą ci całościowego kosztu zabiegu

Bo sam zabieg to nie wszystko. Musisz płacić za badania kontrolne, do tego zaraz po zabiegu musisz stosować trzy rodzaje kropli, które kosztują 170 zł razem, a starczają na dwa tygodnie. Potem, wiadomo, dawka jest zmniejszana i zostajesz przy kroplach za 60 zł, ale i tak – nikt ci wcześniej nie powie, że takie krople tyle kosztują i jednak te dodatkowe kilka setek w zanadrzu musisz mieć.

Dbając o swoje oczy, i tak musisz stosować krople. Gdy już odejdą te pozabiegowe, zostają ci nawilżacze oczu, najlepiej bez konserwantów. Ja stosuję trzy razy dziennie lub doraźnie (jak oko boli) Hyal-Drop Multi w cenie 30 zł, co starcza mi na ponad miesiąc.

Co do samych badań kontrolnych, to następnego dnia masz bezpłatne, po tygodniu następne za 50 zł, za 2 miesiące kolejne 200 zł i jeszcze za 8 i 12 miesięcy to samo. Za badanie z dopasowywaniem okularów płacisz 200 zł, jeśli więc na pierwszej kontrolnej za pięćdziesiątkę chcesz dopasować okulary, to już płacisz „dwieścia”.

Podliczmy więc:
3700 zł zabieg
170 zł krople pozabiegowe
100 zł krople nawilżające
50 zł badanie po tygodniu
200 zł badanie po 2 miesiącach
200 zł badanie po 8 miesiącach
200 zł badanie po 12 miesiącach
__
4620 zł

Wizyta kwalifikacyjna kosztuje 250 zł (ja miałam za darmo w ramach Groupona), więc jakbyśmy podliczyli tylko: kwalifikację, koszt zabiegu, krople i badania, to zabieg laserowej korekcji wady wzroku metodą FemtoLasik kosztuje 4 870 zł. Na jedno oko. Bez zakupu okularów.

Doliczmy do tego okulary, które kupiłam w internecie za 150 zł (serio, nachodziłam się po Visionach i lokalnych optykach, ale odrzucała mnie i stylistyka okularów – wielkie bryle na szczurze ryje – do tego ceny były nieadekwatne za te szkaradziejstwa), co daje 5 020 zł.

Dodam jeszcze, że w niektórych przypadkach wizyta może mieć miejsce jeszcze dwa tygodnie po zabiegu, za którą się płaci 100 zł. Nie wiem, od czego ta wizyta zależy, może przy złym gojeniu etc., mi to zostało oszczędzone. A wydałabym wtedy 5 120 zł łącznie.

2. Potraktują cię tak, jakbyś już wszystko wiedział

To mnie uderzyło. Jestem osobą, która nie boi się zadawać pytań, a miałam ich wiele, bo – jak pisałam wyżej – czasu w internetach to ja nie marnowałam. Zwróciło moją uwagę to, że traktują mnie tak, jakbym dokładnie wiedziała, po co tam przyszłam. Tak, jakbym o laserowej korekcji wiedziała już wszystko. Dotyczy to zarówno samych różnic między zabiegami, jak i konsekwencjami. Nawet kwestie dotyczące przygotowania do zabiegu były rzucone mimochodem właściwie. Samą kartę informacyjną, jak mam się zachowywać po zabiegu, dostałam przed samym zabiegiem, czyli w momencie, jak już się na niego zdecydowałam.

Nie mogę nic zarzucić pani doktor, która mnie tam obsługiwała, bo ona nawet rozrysowała mi, co z moim okiem będzie robione, ale i tak przekazywane informacje były dla mnie szczątkowe. To ja się dopytywałam, którą metodę mi rekomendują (nawet odniosłam przez chwilę wrażenie, że jeśli chodzi o skuteczność, to pomiędzy Femto a Lasikiem nie ma za wielkiej różnicy, oprócz ceny). Ogólnie było mi trochę dziwnie. Ja wiem, że mają tysiące pacjentów i nie mają czasu i chęci informować każdego z osobna, ale w momencie, kiedy ja się zastanawiam, czy wydać 2 400 zł czy 3 700 zł na zabieg, to chciałabym jednak wiedzieć, za co dopłacam. Dowiedziałam się z internetu, a i w nim za wiele informacji nie znalazłam (ciągle te same pytania i odpowiedzi; informacje podstawowe, mało konkretów), więc można nawet powiedzieć, że więcej hajsu wyłożyłam w dobrej wierze, że jak coś jest droższe, to i skuteczniejsze i bezpieczniejsze.

Uderza mnie to, że kliniki na swoich stronach ciągle zamieszczają informacje o swoim sprzęcie, o doskonałym wyposażeniu pracowni, zapominając przy tym wszystkim, że to pacjent jest ważny. Efekty również. Nie interesują mnie zdjęcia najnowocześniejszego sprzętu i podkreślanie, jaką to superaparaturę mają. Nie, mnie interesuje dokładnie to, co za co płacę. Jak zostanę potraktowana, kto się będzie mną opiekował w trakcie i po zabiegu, jak to wszystko wygląda krok po kroku, włącznie z tym, na czym sam zabieg polega (technicznie, czyli wycinanie rogówki etc.), jakich mogę spodziewać się efektów, jakie jest ryzyko powikłań, jakie są szanse, że będę w ogóle widziała. Chodzi o ukojenie moich nerwów i nerwów mojego portfela. Nie chcę mieć odczucia, że dokładam się do tego wypaśnego sprzętu, tylko chcę czuć, że płacę za obietnicę efektów i przede wszystkim ludzkie traktowanie. Chcę wiedzieć dokładnie, na co idą moje pieniądze!

3. Zapomnij o piciu alkoholu i soczewkach

Przed samym badaniem kwalifikującym należy zaprzestać noszenia soczewek na 2 tygodnie przed. Jeden dzień przed samym badaniem oraz przed zabiegiem i po, należy zrezygnować z alkoholu. Mi dobitnie zostało powiedziane, że mam „ograniczyć alkohol” (czyżbym miała logo Alkowiki wytatuowane na czole?). Podeszłam do tematu bardzo poważnie, bo nawet piwa się nie napiłam tydzień przed i tydzień po zabiegu. Miałam więc również dwa tygodnie detoksu.

4. Na zabieg możesz przyjść z osobą towarzyszącą

Wprawdzie będzie ona z przesiadywała z tobą na korytarzu, a na samą salę operacyjną nie wejdzie, ale spoko – targaj ze sobą kogoś, niech siedzi z tobą te trzy godziny w poczekalni, niech się gorączkuje i właściwie marnuje ten czas na ciągłe dreptanie po korytarzu z nerwów.

Piszę tak, bo ja na zabieg poszłam sama. I to nie dlatego, że nie miałam z kim iść, ale dlatego że stwierdziłam, że zabieranie kogokolwiek jest totalnie bez sensu. Siedzenie u lekarza przecież nie należy do najprzyjemniejszych czynności, właściwie każdy wtedy zdaje sobie sprawę z upływającego czasu, życia i młodości…

Ja do swojej kliniki miałam bardzo blisko – zaledwie 25 minut spacerkiem. Jeśli więc oczywiście jesteś z daleka, to nieuniknione, że musisz z kimś przyjechać, kto potem cię odwiezie, bo po zabiegu nie można prowadzić samochodu. Tylko postaraj się, aby osoba towarzysząca nie wkurwiała innych!

Ze mną siedziała jedna parka. Kobieta bardzo spokojna, coś tam w laptopie klikała, ale jej mężczyzna znosił cały ból świata. Co chwilę brał i odkładał gazetę, wzdychał, stękał, zrywał się z krzesełka, by wychodzić nerwy. Gdy jego kobieta w końcu została zaproszona na salę operacyjną, ten stał się jeszcze bardziej nerwowy i zachowywał się tak, jakby ona miała co najmniej pięcioraczki urodzić metodą naturalną. Na raz. Ciągle wchodził do przedsionka od sali operacyjnej i pytał się, czy to już, czy koniec, czy wszystko w porządku. Sam zabieg to, kurwa, góra 20 minut! A ten zdołał już nawet lekko pielęgniarki poirytować, które broniły wejścia na salę niczym Cerber, ciągle go musiały uspokajać i wypraszać.

Ja wiem, że każdy zabieg i grzebanina w ciele ukochanej to jest duży stres, no, ale psia kość! Nie bądź toksyczny, człowieku, nie emanuj tak tym strachem, weź walnij kielona i daj spokojnie innym znosić swoje obawy w ciszy i spokoju, a nie zarażasz innych swoją nerwowością!

5. Możesz trochę na zabieg poczekać

Miałam się stawić do kliniki o 10.30 w celu przygotowania, zabieg miał być o 11.00, ale na samą salę weszłam ok. 13.00. Mieli po prostu jakąś obsuwę, a z czego ona wynikała, to nie chcę wiedzieć. Dało mi tylko do myślenia, że skoro są opóźnieni, to mogą się spieszyć z zabiegiem i traktować klientów jak laleczki w chińskiej fabryce, czyli „Dawać tutaj, raz, dwa, trzy. Szybciej!”.

6. Nie bój się, jak godzina zabiegu się przesunie

To dotyczy tego wyżej. Okazało się, że moje obawy były niesłuszne. Byłam potraktowana na spokojnie. Same osoby biorące udział w zabiegu były bardzo opanowane, spokojne i nie dawały po sobie poznać, że czas ich goni. Podejście było dokładnie takie, jakie bym sobie życzyła.

7. Poczujesz swąd spalonego mięsa

To może wydawać się żartem, ale do końca tak nie jest. Ja czułam zapach przypalonych włosów w trakcie wykonywania cięcia laserem. Nie był to zapach odrzucający, ale miej taką świadomość, żebyś nagle nie wystraszył się, że przypiekają cię jak kurczaka na rożnie.

8. Po zabiegu będziesz krwawić boleśnie z oczu… i dziąseł

„To najszczersza prawda!” – tak właśnie wyczytałam nieopatrznie gdzieś w internecie. Jest to bujda na resorach. Krew nie będzie ciekła z oczu, nie dostaniesz stygmatów, dziąsła też krwawić nie będą. Jedyne co, to będziesz miał lekko zakrwawione oko, ale to zejdzie przez ten jeden czy dwa dni – wszystko zależy, jak wrażliwe masz oczy. Ja szybko pozbyłam się zaczerwienionego oka, żadne czerwone żyłki czy plamy nie straszyły w nim tygodniami. Po zabiegu też nie miałam twarzy niczym oblanej barszczem! Jedyną widoczną rzeczą, że przeszłam zabieg, to było właśnie zaczerwienione oko i mocne łzawienie. Pamiętaj jednak o tym, że każde oko jest inne i może zdarzyć się większe zaczerwienienie, ale nie spodziewaj się od razu krwawej masakry.

I nie, źrenica też ci nie wypłynie!

9. Będzie tak cię napierdalać, że będziesz brać jedną tabletkę za drugą

Napisałam trochę na wyrost, ale wiem, że są przypadki, kiedy ból po zabiegu tak daje kopa, że się bierze jeden ibuprofen za drugim. Mnie na szczęście to ominęło. Fakt, w pierwszy dzień oko napierdalało, ale ja mięczak nie jestem i ograniczyłam się tylko do jednej tabletki, która pozwoliła mi zasnąć. Zgodnie z kartą informacyjną, ból może pojawiać się nawet przez 3 dni od zabiegu i wtedy zaleca się właśnie wzięcie tabletki.

Co możesz czuć? Oczywiście kłucie, wrażenie piasku pod powieką, szczypanie. Ja dodatkowo czułam tak, jakby oko mi się naprężało boleśnie, taki suchy wytrzeszcz, ale zastanawiałam się, czy to po prostu nie wina kropel, bo po użyciu jednych to wrażenie się pojawiało. Na pewno nie możesz trzeć oka, więc okolice oczu omijaj z daleka, żeby nie potęgować wszystkich dolegliwości.

10. Okulary przeciwsłoneczne twoim przyjacielem

Nigdy okularów przeciwsłonecznych nie nosiłam (bo wada wzroku nie pozwala mi w nich normalnie widzieć, a soczewki jednodniowe zakładałam tylko na specjalne okazje). Kupiłam więc sobie aż 2 pary, a co!

Po samym zabiegu musisz, ale to musisz, nosić okulary. Z kliniki masz z nich wyjść i chronić oczy przed słońcem, a ono będzie cię naprawdę razić. Na karcie informacyjnej mam napisane, że należy zapewniać ochronę oczom przez okres 6 miesięcy po zabiegu przy słonecznej pogodzie. Ale bez przesady – moim zdaniem powinno się je nosić cały czas, jeśli słońce jest intensywne. W końcu po coś te wszystkie filtry UV są.

Sprawdź koniecznie, jakie są inne zalecenia po zabiegu laserowej korekcji.

11. Nikt ci nie powie, co masz zrobić ze swoim czasem

Po zabiegu należy unikać komputera, smartfonów, książek i innych takich. Co więc ze sobą zrobić? Ja postawiłam na audiobooki i słuchowiska radiowe, a przede wszystkim na odpoczynek. Chyba w żadnym okresie swojego życia nie wypoczęłam tak, jak przez pierwszy tydzień rekonwalescencji. Nawet zmarszczki na twarzy mi się zmniejszyły.

Przeczytaj, dlaczego polubiłam słuchowiska radiowe.

Aha, żeby naprawdę dobrze rekonwalescencja przebiegła, najlepiej weź sobie wolne czy L4. Na tydzień. Ja jako freelancer mogłam sobie pozwolić na labę i zrobiłam sobie zwyczajnie wakacje, kończąc projekty i dając znać klientom, że tymczasowo mnie nie ma. Kolega, który miał zabieg przede mną, załatwił sobie wolne na dwa tygodnie (ma ciężkie warunki pracy, bo jest górnikiem). Ten czas zapewni ci też komfortowe zapuszczanie kropli do oczu, bo te trzeba aplikować nawet co godzinę do 2 tygodni po zabiegu. Ja po 2 miesiącach mogłam już aplikować 3 razy dziennie i doraźnie, jak mnie coś tam w oku zapiecze, czy zaboli.

12. Będziesz spać w osłonkach

Tylko przez tydzień, ale przed każdym pójściem spać będziesz sobie przyklejał osłonkę na oko (plastikowy przezroczysty krążek z dziurkami mocowany do twarzy plastrem). Osłonkę dostaniesz od kliniki albo w pierwszej lepszej aptece (ja dostałam). Jej zadaniem jest ochrona podczas snu, kiedy mimowolnie możesz trzeć, uderzać, czy tam generalnie poduszka będzie ci się w oko wbijać. Dla mnie było to też zabezpieczenie przed kotem, który uwielbia spać na mojej głowie i często boksuje mnie łapami po twarzy, zatem jeśli masz pupila w domu, to na pewno o zakładaniu takiej osłonki musisz pamiętać.

13. Masz zakaz malowania ryjła

To informacja dla kobiet, które myślą o zabiegu, a jednak kwestia wyglądu jest dla nich ważniejsza. Tak, dwa tygodnie będziecie musiały przeżyć bez gładzi, a w szczególności bez makijażu oczu. Dlatego zaplanujcie sobie najlepiej dwa tygodnie wolnego, żeby ten okres w domu przeczekać i jednak nie straszyć ludzi, że miasto opanowało jakieś nieumalowane zombie.

W pierwszy dzień po zabiegu ogólnie nie możesz moczyć oka czy przemywać kosmetykami (płyny micelarne, demakijaż, mydło itd.) – jedyne, co jest dozwolone, to delikatne przykładanie wacika namoczonego w letniej wodzie, aby te wszystkie zaschnięte krople wyczyścić (tak, rzęsy możesz mieć po nich sklejone, oko też może się kleić).

Niektórym metropanom te informacje mogą też być przydatne.

14. Sauna, solarium, baseny, morze to zło!

Ale tylko przez miesiąc. Potem możesz być opaloną i spoconą syrenką.

15. Będą mówić, że zabieg przyniósł efekty

A to gówno prawda. Nie spodziewałam się, że nagle obudzę się rano i dostrzegę wszystkie plamy po zabitych komarach na ścianach. Ale liczyłam jednak na jakiś efekt, że nagle zobaczę coś więcej niż tylko rozmazane i nieostre kontury.

Po 2 miesiącach na badaniu kontrolnym miałam wykonane wszystkie testy, które były i przy kwalifikacji do zabiegu. W moim odczuciu badania te były robione na chybcika. Jak dostałam do ręki kartkę do przeczytania, to z pytaniem, którą linijkę jestem w stanie przeczytać. Jak powiedziałam, że trzecią widzę wyraźnie, a drugą to dopiero, jak mocno się wytężę, to dostałam komunikat, żebym się wytężyła i spróbowała. To była cały czas ta sama kartka, co przy poprzednich wizytach i wiele słów już rozpoznawałam po długości, a nie po literkach, co też powiedziałam, że tekst już chyba znam i trochę mija się to z celem. Miałam czytać, to przeczytałam, a w karcie został odnotowany przeskok.

Dodatkowo urządzenia pokazywały, że niby widzę ostrzej. A ja nie widziałam. I nie jest to dlatego, że jestem przekorna i „nie, bo nie”. Może jakaś poprawa techniczna była, ale mój kobiecy mały móżdżek jej zwyczajnie nie zauważył. Dalej odczuwałam przy patrzeniu ten sam dyskomfort, nadal widziałam tak, jakbym miała zasłonięte lewe oko i patrzyła tylko tym prawym. Wciąż ciemniało mi przed oczami, gdy zakrywałam prawe oko i próbowałam patrzeć w dal; wciąż nie rozpoznawałam przedmiotów.

Powiedziałam o tym lekarce. Odpowiedź, jaką uzyskałam, to taka, że przy niektórych wadach czeka się na rezultaty nawet rok. U mnie widoczność powinna się poprawić do 80%, ale nie znaczy to, że będę widzieć (ach, to niedowidzące oko!). Mam się więc uzbroić w cierpliwość. No to się uzbroiłam i ciągle czekam na to, jak spojrzę na faceta i powiem: „Fuuuj, ty to jednak brzydki jesteś!”.

16. Nie każdy widzi efekty od razu

Prawie każda strona internetowa mówiła o tym, że już następnego dnia można zaobserwować wyraźną poprawę oraz podkreślane było to, że „większość pacjentów odzyskuje pełną sprawność widzenia”. W moim przypadku okazało się, że to gówno prawda. Dowiedziałam się tylko tyle, że niektóre wady korygują się w ciągu roku, zatem mogę od razu nie widzieć, ale mam być cierpliwa, bo oko nabierze ostrości etc. Zatem czekam.

17. Zrezygnuj ze sportów najlepiej na miesiąc

Ja zrezygnowałam ze squasha nawet na dwa miesiące. Wszystko przez to, że wolałam być pewna, że wszystko mi się dobrze tam zagoiło i nie chciałam oka narażać za szybko na jakieś urazy czy wytężenia spowodowane „ciężkim sportem”. Bezwarunkowo teraz do gry w squasha noszę okulary ochronne. Pamiętaj, żeby zawsze chronić swoje oczy! Ja wydałam pięć tysiaków na zabieg i nie chciałabym ponownie wylądować na stole tylko dlatego, że piłeczka do squasha pykła mi w oko. No i istnieje jeszcze coś takiego, jak zaćma pourazowa. Pilnuj się!

18. Będzie cię pobolewać oko nawet po rekonwalescencji

Naprawdę. Gdy przez te dwa tygodnie trwania rekonwalescencji jest to normalne, tak potem moim zdaniem nie. Mam ciągle wrażenie, że rzęsa wpadła mi do oka że czy mam piasek pod powieką. Nie jest to ból, który każe się zaszyć pod kołdrą i zawodzić jak ranne zwierzę. Jest to dyskomfort, który daje do myślenia, czy kiedyś na sile nie przybierze.

Nie jestem hipochondryczką, zatem w tym miejscu mogę zapewnić, że sobie tego bólu nie wymyślam. Oko jest wyraźnie czulsze – na przykład, myjąc twarz pod prysznicem z zamkniętymi oczami, to właśnie zoperowane oko reaguje na strumienie wody. Nawet, jak dotykam oczu naprzemiennie, to odnotowuję pulsowanie w lewym oku. Nawet, jak maluję oczy cieniami do powiek, to nawet ta gąbeczka i nacisk powoduje u mnie taki nikły, ale jednak, ból. Także oko po operacji wymaga delikatniejszego traktowania.

19. Laserowa korekcja wzroku nie odmieni twojego życia

Tutaj bazuję wyłącznie na moim nieszczęśliwym przypadku. Jestem zgorzkniała, bo ja nie odnotowałam spektakularnych efektów. Ale przypadek znajomego pokazuje, że naprawdę już dzień po można widzieć świat, na forach też o tym przeczytasz. Wszystko więc zależy od twojej wady i ogólnie zdrowia twojego oka.

Chcę tylko, abyś miał świadomość, że ta operacja nie daje 100% pewności, że będziesz widzieć. Nawet Wikipedia mówi o jakiś 92-98% procentach przypadków pacjentów usatysfakcjonowanych. Ja usatysfakcjonowana nie jestem, a moje życie wygląda dokładnie tak samo, jak przed zabiegiem.

20. Nie wyzerują ci wady całkowicie

Chodzi o to, że zawsze zostawiany jest jakiś zapas, czyli nie będzie miał nagle „zerówek”. W moim przypadku zapas to 0,75. Wszystko po to, aby nagle nie przekorektować (tak to się pisze?) wady i z minusów nie stał się plus, czy na odwrót.

21. Po zabiegu i tak możesz nosić okulary

Uparłam się na okulary, mimo małej wady w prawym oku, ale naprawdę – o niebo lepiej w nich widzę i postrzegam świat. Nie wspominając, że po zmroku bez okularów to naprawdę totalna ciemnica, bo wszystko mi się zlewa, a światła latarni czy samochodów to jedne wielkie oślepiające flesze. Szczególnie, że tylko tym jednym okiem odbieram świat i ważne dla mnie jest, aby ten świat był jednak wyraźny.

Pani doktor ciągle mówiła, że w obecnych okularach mogę wyciągnąć lewe szkło i nosić tak okulary do pracy przy komputerze czy do książek. No, ale nie mogłam, ponieważ dotychczasowe okulary były na żyłce i nie da się wyciągnąć sobie szkiełka. Nie wspominając, że mi się zwyczajnie rozwaliły i naprawdę potrzebowałam nowych oprawek i przy okazji dobrać nowe moce szkieł. Potrzebowałam kupić pełne oprawki, które dałyby mi swobodę wyciągania szkieł w zależności od kaprysu. A do tego widziałam na papierach, że parametry mojego prawego oka nie pokrywają się z mocą dotychczasowych szkieł, a prawdą jest, że nawet w okularach super dotąd nie widziałam. I co się okazało? Potrzebowałam mocniejszych. Gdy nosiłam -0,5, tak teraz mam -1,25 i w końcu po założeniu okularów widzę diametralną różnicę. A ja już się bałam, że moje prawe oko również robi się niedowidzące…

Na lewym oku również mam szkło o mocy +0,75, ale miałam powiedziane, że jak tylko będzie mi dziwnie, czy będę odczuwała zawroty głowy, mam to szkło wyciągnąć i wstawić ewentualnie zerówki. I wyciągnęłam. Już na badaniu lekarka długo myślała, czy dać mi zerówki, czy jednak z mocą, dlatego podkreśliła, żebym zwracała uwagę na wszelkie anomalie i szkło w takich sytuacjach wyciągała. Chodzi o to, żeby lewe oko też nauczyło się pracować i nabierać ostrości. Nie chcę więc przyzwyczajać oka do szkieł, niech samo nabierze rozpędu i nauczy się widzieć.

Często chodzę bez okularów dla ćwiczenia oczu, mrużąc je przy tym niemiłosiernie… Przymierzam się do zakupu soczewek tylko na to prawe oko, żeby lewe oko już sobie pracowało na siebie bez konieczności noszenia okularów, np. w słoneczne dni, kiedy to już muszę nosić okulary przeciwsłoneczne.

22. Nie do końca zbadane są efekty i komplikacje zabiegu po latach

Laserowa korekcja wzroku jest właściwie nową metodą. Usłyszałam, że nie do końca wiadomo, jak to oko pozabiegowe będzie wyglądać za dziesięć czy dwadzieścia lat, ponieważ jest to na tyle metoda nowa, że nie są znane jej dalsze konsekwencje. Wiem tylko tyle, że metoda LASIK ma się dobrze od 1990 roku (wtedy to została rozwinięta i stosowana powszechnie), zatem pozostaje mi wierzyć, że jakby cokolwiek było nie tak, to by po tych 26 latach byłoby o tym wiadomo; nie wspominając, że współczesne lasery są jeszcze skuteczniejsze i bezpieczniejsze.

Mnie znajomi straszyli bliznami w oku, wylewającą się źrenicą, zapadnięciem oka… No okej, tylko na mnie to wrażenia nie robiło, ponieważ ja chcę wygrać walkę z niedowidzącym okiem i ryzykiem ślepoty, zatem nawet takie powikłania są mi niestraszne (z opaską na jednym oku jako 50-letnia babka będę wyglądała śmiesznie, ale dam radę).

Czy zdecydowałabym się ponownie na zabieg?

Zdecydowanie tak. W tym wszystkim nie chodzi o to, że nie ma takich efektów, jakich się spodziewałam i nagle jojczenie, żal do świata i ogólnie ryczenie w poduszkę. Nie. Cieszę się, że spróbowałam, bo naprawdę jest to element mojej walki o dobry wzrok i widzenie świata. Gdybym przeniosła się te kilka miesięcy wstecz, mając taką wiedzę, jaką mam teraz, to i tak bym spróbowała. Skoro istnieje choćby cień szansy, żeby mój celownik w lewym oku zaczął sprawniej namierzać świat i ludzi, to będę walczyć.

I wciąż wierzę, że w ten rok od zabiegu naprawdę zobaczę.

___

Na pewno, o czymś zapomniałam napisać, więc jak masz jakiekolwiek pytania o zabieg laserowej korekcji wzroku, pytaj w komentarzu. Ciągle tu przesiaduję, więc i szybko odpowiedź dostaniesz.

Jeśli masz zabieg za sobą, podziel się w komentarzu efektami, szczególnie, jak jakieś są. Dodaj mi skrzydeł i wiary, że ja też się tych efektów doczekam.

  • He-he 🙂 jak to ładnie wszystko opisałaś 🙂 wiem, że tekst o zabarwieniu lekko „dramatycznym”, ale ja się usmiechnęłam parę razy XD myślałam o tej korekcji laserowej, bo ja mam takie „ślepawe” prawe oko, ale jestem za stara, jak mi to wdzięcznie pani okulistka kiedyś powiedziała 🙂 więc pewnie się nie skuszę, żeby spróbować. Podobno po 40ce już nie ma co liczyć na efekty. Ja 3D mam, ona zaś mi zaproponowała operację, która mi poprawi wzrok, lecz 3D stracę XD Zostaje więc przy moich wdzięcznych brylach. Tekst dla mnie cenny, bo mi wyjaśnił, że naprawdę nie chcę, choc koleżanki w pracy (te młodsze) namawiają 🙂 POZDRAWIAM CIEPLUTKO! Basia

    • Najważniejsze, to samemu podjąć decyzję. Ja nie słuchałam nikogo – ani znajomych, ani mędrców z internetu, odpowiedziałam sobie sama wewnętrznie, czy taki zabieg chcę. I bardzo chciałam. W innym przypadku, z własnej fanaberii czy wtedy, kiedy minimalnie miałoby mi to coś poprawić, to nawet bym nie podeszła. 🙂

      Jestem na etapie (naiwnej) wiary, że jednak w listopadzie na to ślepe oko zobaczę. Poczekamy, zobaczymy.

      Tekst miał w niektórych momentach bawić, bo ja też przy pisaniu się bawiłam, zatem efekt osiągnęłam. 🙂

      Również pozdrawiam!

  • Sylwia

    Boszzeeee, ale świetny tekst 🙂 Wrócę do niego jeszcze, bo temat mnie interesuje. Życzę zdrowia i pozdrawiam

    • Przede wszystkim długi, a nie napisałam wszystkiego! 🙂 Dziękuję za życzenia zdrowia. Miłego!

  • Dobry wpis -zastanawiam się nad taką operacją już od jakiegos czasu.

    • Przy małych wadach szanse na poprawę widzenia są duże 🙂 Warto jednak naprawdę sprawę przemyśleć i przedyskutować. Nie chcę odradzać zabiegu innym tylko dlatego, że u mnie nie wyszło; chcę wskazać tylko, że w internecie i w prasie medycznej jest napisane, że jest to metoda skuteczna, a rzeczywistość może okazać się trochę inna. 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

      • Kilka moich znajomych przechodziła taka operacje i niestety po jakimś czasie wada powróciła. Moze nie w takim stopniu, jak przed operacja, ale jednak.

        • To jest cenna informacja. Zewsząd pada tylko, że to skuteczny sposób na poprawienie ostrości widzenia, ale nikt nie pisze, jak to jest po jakimś czasie. Ja sama nie wiem, jak to będzie za mną za kilka lat, obawiam się tego czasu i zastanawiam się, czy czasem nie będę żałować decyzji zabiegu… Już siedzi we mnie taki chochlik, który mówi, że zrobiłam błąd… Naprawdę nie wiem, jak to będzie później.

  • Świetny tekst. Sama chciałabym kiedyś spróbować, jednak obawiam się, że już mam za dużą wadę 😉

    • Zawsze możesz pójść na badanie kwalifikujące, nawet na Groupon – wtedy jest darmowe, a jak się nie zakwalifikujesz, to i tak cały koszt Groupona jest zwracany. Niektóre kliniki robią też akcje darmowych badań – warto rozejrzeć się w swojej okolicy, ale właśnie pytanie brzmi, jak bardzo chcesz taki zabieg przejść. 🙂 Ja chciałam bardzo, dlatego spróbowałam.

      Dzięki za komentarz do do tekstu. Miłego dnia!

  • Mała Mi.

    Trafiłam tutaj z forum i nie żałuję…gdzies tam sama myslalam o zabiegu, każdy mi go poleca, nawet lekarz po moim ciaglym zapaleniu spojówek od noszenia soczewek, ale po tym wpisie to ja już jej nie chcę. Szczególnie, że dużej wady nie mam i okulary mi nie przeszkadzają a z soczewek mogę zrezygnowac. Swietny wpis. Dziekuje za podzielenie się tym co przeszłaś!

    • Proszę bardzo. 🙂 Absolutnie nie chcę nikogo zrażać do zabiegu, chcę tylko pokazać, że nie jest to wszystko takie hop-siup, a niestety zabieg laserowej korekcji wzroku staje się wręcz modny i lekarze polecają go prawie każdemu. To powinna być indywidualna decyzja. 🙂 Pozdrawiam!

  • Ola

    Od kilku lat zastanawiam się nad zabiegiem. Aktualnie noszę -4.00, ale ostatnio u okulisty byłam tak dawno, że przy najbliższej wizycie okaże się, że mam -5.00 Przy takiej wadzie szkła wyglądają jak denka od słoików, a wycieniowanie ich to jednorazowy koszt ok. 1000 zł. Doliczmy do tego porządne oprawki i konieczność zmiany szkieł raz w roku i okazuje się, że taka korekta zwraca się po trzech latach. Mimo tego jakoś nie mogę się zdecydować. Jakoś boję się gmerania w oku 😉

    • Powodzenie takiego zabiegu zależy również od samych predyspozycji oka, nie tylko wady. Twój przypadek, ze względu na chociażby koszty szkieł i okularów oraz samą wadę, wydaje się idealny pod zabieg. 🙂 Ale powtarzam wielokrotnie: decyzja, czy poddać się zabiegowi jest sprawą indywidualną. Najlepiej jakbyś poszła chociażby na badanie kwalifikacyjne i porozmawiała z lekarzem, który odpowie na każdą Twoją wątpliwość i zaznaczy też skuteczność tego zabiegu w Twoim przypadku.

      Sam zabieg (jak już leżysz na stole) nie jest straszny, trochę dziwne uczucie generalnie, ale odczuwasz tylko jakiś tam dyskomfort (ja miałam aparat tak blisko twarzy, że dociskał mi kolczyk w nosie do przegrody nosowej i tutaj trochę bolało, mogłam go w sumie wyjąć, ale nikt mi nie powiedział, że trzeba :P). Nie bój się więc „gmerania w oku” – jesteś znieczulona i uspokojona tabletkami. 😉

  • Mam to samo podejście obecnie, ale teraz te obawy niestety urosły – jestem 6 miesięcy po zabiegu i to, co mi obiecywano, w ogóle nie przełożyło się na rzeczywistość. Wciąż odczuwam bóle oka, uczucie piasku lub takie pulsowanie, czego wcześniej w ogóle nie było. Jak mam migrenę, to w oku aż łupie! W sierpniu mam wizytę i jak do tego czasu nie odnotuję jakiegoś polepszenia, będę składała reklamację/zażalenie – podobno wówczas można mieć rekolekcję (ponowny zabieg), ale pewnie w tym przypadku można o czymś takim zapomnieć, skoro urządzenia i lekarze mówią, że jest dobrze, a mój mózg i moje ciało mówią, że jednak kurna nie.

  • Żaneta

    Jestem szesc dni po zabiegu. Lewe oko było niedowidzące i nadal tak pozostaje. Ne ma żadnego wow. Widze gorzej. Wszystko się zamazuje, rozmywa. Wszystko jest za mgłą. Jestem wściekła na siebie, że zrobiłam ten zabieg. Femtolasik za 6500 tys. Super co? W moim przypadku był t jeden wielki niewypał. Dosłownie. Nie wiem jak będzie z prowadzenim auta. Byłam na wizycie dzień po i zapewniali, mnie, że jest uper, że wszystko się udało. Jasne, tylko dlaczego ja tego nie odczuwam.???? Teraz ryczę, bo straciłam kupę kasy iczas itrochę zdrowia, bo do pracy trzeba wrócić. W jakich przypadkach można składać reklamację czy cokolwiek? Wiesz możecoś naten temat? Czy ponowny zabieg na ich koszt jest możliwy? ???? Powiem też że karmiłam piersią przed zabiegiem I to do dnia zabiegu i dzień po. W wywiadzie o tym mówiłam. Nikt nie mówił, że jestto przeciwwskazaniem do zabiegu. Przeczytałam otym wczoraj. A jednak zakwalifikowali mnie do zabiegu. Teraz to jakiś koszmar dla mnie. Przepraszam zabłędy ale ledwo widzę. Pozdrawiam

    • Początek Twojej wypowiedzi przeczytałam, jakby to było o mnie. Masz więc takie same odczucia, jak ja – że kwalifikują wszystkich, jak leci; nie informują o przeciwwskazaniach i komplikacjach; że zachwalają postęp – może technicznie postęp w oku jest, bo w końcu wada się redukuje, ale nie poddałyśmy się zabiegowi, żeby poprawić cyferki, tylko widzenie. Ja słyszałam, że po roku, jeśli stwierdzą brak redukcji wady, jest możliwa rekorekcji – niestety w klinice tego otwarcie nikt mi nie powiedział, na papierach od nich też tego nie mam, w internecie też na szybko sprawdziłam i nic takiego nie widzę.

      U Ciebie jest to „zaledwie” 6 dni. Poczekałabym na Twoim miejscu jeszcze tak to 14 dni, bo każde oko reaguje i goi się inaczej – jeśli nic Ci się nie poprawi, dalej będziesz widziała jak za mgłą, źle i niewyraźnie, co utrudni Ci normalne funkcjonowanie – zgłaszaj to! I mów im o tym szczerze – ja o tym mówiłam, ale w związku, że za wiele na oko nie widziałam wcześniej, wszelki taki dyskomfort nie był dla mnie specjalnie odczuwalny czy katastrofalny. Teraz jest, ale obiecałam sobie spokojnie czekać do wizyty kontrolnej i tam właśnie też otwarcie powiedzieć o swoich wątpliwościach co do skuteczności przeprowadzonego zabiegu.

      I nie wiem, co napisać. Powinnam wesprzeć dobrym słowem i napisać, że będzie dobrze, ale – jak można przeczytać – sama jestem marnym przypadkiem, że niekoniecznie zabieg laserowej korekcji wzorku się powiedzie. Eh.

      • Żaneta

        Dziś czuję sie wyjatkowo paskudnie. Bola mnie oczy i mam wrazenie ze gorej widze nizkilka dni wczesniej. Lekarz stwierził,że jest ok. Wszystko sie udało. No tak może i cyfry lub literki sa wyrazniejsze le sama reszta juz nie. Najgorsze bezie to, ze lekarze beda sie uperac, ze jest dobrze i ze wymyslam. Zalecon mi mruga i kropic oczy nawilzajacymi. Beda umywac ręce. Jak sobie radzisz z autem? nosisz okulary z tego co pamietam. Jachciałam sie ich pozbyc raz na zawsze i wyjdzie, ze znowu do nich wroce. Mam tez wrzeniejakby moje zrenice nie byly równe. jakby jedna byla wyzej niz normalnie. glupieje. Byłam szczesliwa ze bede mogła sie poddac zabiegowi i ze bede normalnie funkcjonowac a teraz potwornie sie boje jak to bedzie. Jak wróce do pracy. Nasz przypadek jest bardzo podobny. Z tym ze odwotnie wady w oczach. Iw naszym przypdku normalnie rzecz biorac to powinnysmy najbardziej odczuc poprawe. Wzielam sie za sprzatanie, zamiatanie a nic nie widze. Kaza czytac literki i cyferki a nie patrza na calokształt. Moze sieprzyzwyczaje do tego ale watpie. zapozyczylam sie i teraz trzeba spacac cos co bylowielkimniewypalem. Wybacz za bledy. Wiem, marudze. Ale nikt mnie nie zrozumie tak jak Ty. Dlugozakrapiałas oczy sterydem i antybitkiem? Bolaly Cie, swedziały? Pekły?

        • Pewnie, że Cię doskonale rozumiem. Ale weź kilka głębokich wdechów, bo jak za bardzo w tym się zatracisz, to ciągle będziesz widzieć same złe rzeczy i się zapętlisz (choćby sprawa ze źrenicami – fizycznie jest to niemożliwe, żeby była teraz jakaś różnica :)).

          Krople brałam intensywnie przez 14 dni, to jest co godzinę musiałam jakąś wkrapiać – naprzemiennie ich używałam (miałam ich 3 – Lotemax, Optiv i te na V pooperacyjne). Potem używałam tylko nawilżacza i Lotemax jeszcze do końca buteleczki. Nawilżaczy ciągle używam – mam słabe łzawienie i zalecono mi 3 razy dziennie wkrapiać oraz doraźnie, jak coś mnie zapiecze.

          Co do prowadzenia auta, nie prowadzę w ogóle, bo nie mam prawka. 🙂 A jakbym miała, to i tak używałabym okularów, bo moja wada nie jest zredukowana całkowicie, nie wspominając, że na prawe oko też nie widzę za dobrze, więc tutaj je muszę okularami wspomagać.

          I również, po tych 6 miesiącach, odczuwam dalej dyskomfort w oczach. Oko zwyczajnie mnie pobolewa, czasem zasnuwa je tak jakby firanka, lekko piecze. Wcześniej nie miałam aż takich dolegliwości. Teraz nawet, jak oko maluję, to odczuwam wszelkie pędzelki czy patyczki.

          Dla mnie najśmieszniejsze było to, że nawet przy pracach domowych chroniłam oczy i nosiłam po domu okulary sportowe z bezbarwnymi szkłami. 😀 Oczywiscie do sprzątania czy gotowania, aby tam a nuż nic mi do oka nie wskoczyło, czy tam gorący olej nie kapnął.

          Staraj się maksymalnie odpoczywać – nie włączaj komputera, nie używaj ekranów i książek. Ja przez dwa tygodnie zminimalizowałam korzystanie z tych przedmiotów, stawiając na odpoczynek. Przede wszystkim naprawdę daj jeszcze sobie kilka dni i nie myśl tak intensywnie o tym, bo psychika też potem działa i będziesz odczuwała rzeczy czy wyszukiwała problemy, których nie ma. Na spokojnie. To jest najważniejsze. Kilka dni, a jak nic się nie poprawi, umawiaj się od razu na wizytę i mów wprost, jak jest. Zawsze można też zasięgnąć porady innego lekarza, ale już spotkałam się z opiniami, że tutaj oni trzymają sztamę i jeden drugiemu potwierdza dobre wyniki. Żaden nie podkopie koleżanki po fachu – przynajmniej tak piszą na forach, ale nie trzeba temu wierzyć i warto spróbować pójść po prostu do innego lekarza, niech od nowa przepada i zobaczy, czy tam jakiegoś sknocenia nie ma.

          Trzymaj się! I nie daj się zwariować. 🙂

          • Żaneta

            Dziś mam trochę lepszy dzień. Dziękuję Ci za wsparcie i dobre słowo. Zwariowałabym, gdybym nie miała do kogo napisać, naprawdę.
            Uwierz, że próbuję odpocząć, ale mam bardzo absorbującą córcię, która daje trochę w kość. Ma 3 latka i niestety ciągle coś chce. Do komputera siadam na chwilę, a książek na razie nie czytam inie oglądam tv. Kiedy chcę chwilkę poleżeć,moje dziecko zaraz coś znajdzie, żeby mama wstała:)
            Mi kazali stosować Lotemax i Floxal(antybiotyk) tylko tydzień a nawilżacz co chwilę.
            Wizytę mam 24.06. i spróbuję szczerze porozmawiać z lekarzem. Wszystko byłoby w miarę ok, gdyby nie ta mgła i rozmywanie obrazu.
            Już myślałam o wizycie u innego okulisty. Ale to może po wizycie u tego co robił mi ten zabieg. Ale oni będą się kryć, tak jest zawsze. Ja myślę, że te laserowe zabiegi nie są do końca dopracowane. I sprawdzone jeśli chodzi o wszystkie rodzaje wad i chorób oczu. Podobno najlepiej robią w Czechach, ale weź jedź… Pójdę za Twoją radą i poczekam, spróbuję się zdystansować. Zobaczymy co przyniesie kolejna wizyta.
            Mam jeszcze jedno pytanko. Czy w Twojej klinice dali Ci jakieś papiery oprócz wypisu? Np umowę, którą podpisywałaś. ? Bo mi tylko wypis i zalecenia.
            Dziekuję za wsparcie. 🙂

          • Dostałam kartę informacyjną z leczenia szpitalnego (czyli wypis) oraz oświadczenie pacjenta z zaleceniami pozabiegowymi. Nie dostałam jednej kartki, którą podpisywałam już w sali zabiegowej – mgliście coś tam było mówione, że to ze względu na to niedowidzenie; było to jakieś inne oświadczenie (było to tuż przed samym zabiegiem, więc pamiętam, że tam było mówione o tym, że nie widzę i nie ma gwarancji na 100% widzenie).

            Jak masz wizytę 24 czerwca, to cierpliwie tutaj poczekaj i na spokojnie obserwuj swoje objawy. Najlepiej sobie też zapisuj, jak w jakiejś sytuacji poczujesz coś niepokojącego – będziesz miała podkładkę.

            Co do tej skuteczności zabiegów, ja byłam i jestem świadoma, że jest odłamek ludzi, u których zabieg się nie powiódł. Ja dlatego nie kwalifikowałam się do zabiegu w innej klinice – otwarcie mi powiedzieli, że moja wada jest za głęboka, a parametry też wykluczają laser. Tutaj jednak wszystko gładko przeszłam i wciąż mam to wrażenie, że po prostu byłam kolejną cyferką na ich koncie bankowym. Niestety, ciągle mam to poczucie z tyłu głowy – ciągle też przywołuję to, co lekarz mówił, gdzie wspominał, że widzieć będę maks na 80% itd. i po prostu zastanawiam się, czy nie zrobili mnie w bambuko, czy nie byłam zbyt naiwna, czy czegoś nie przegapiłam, czy czegoś do końca nie przemyślałam. Z każdym dniem to wszystko we mnie narasta, ale staram się za dużo nie myśleć, żeby nie zwariować i się zwyczajnie nie zdołować. Czekam do sierpnia, oko trenuję (przymykam lub zasłaniam prawe i patrzę lewym przybliżając i oddalając przedmioty, czy tam skupiając się na jednym punkcie) i mam nadzieję, że jeszcze przez te dwa miesiące coś się poprawi.

          • Żaneta

            Mi w poradni leczenia zeza juz 10 lat temu powiedzieli, że mam szanse na laserowy zabieg. Kilka lat później inny lekarz to potwierdził. A półtora miesiąca temu lekar, który obił zabieg. NIE CHCE PANI NOSIĆ OKULARÓW? PO ZABIEGU NIE BEDZIE PANI MUSIAŁA. Zastanawiałam się jak ćwiczyć oczy. Dałaś mi podpowiedź. Ja miałam zeza zbieżnego. Lewe oko wchodziło w nos. Wada była plus 18. Operacyjnie ja zredukowali. Ale co będę się rozpisywać, pewnie sama wiesz.
            No cóż, sam proces jak mówili trwa rok. Tyle czasu oczy się regenerują i ustawiają do normalnego widzenia. Zobaczymy. I Tobiei sobie życzę zdrowych oczu, sokolego wzroku i żebycały ten czas, leczenie kasa, marzenia nie poszły w las. Pozdrawiam

          • Będzie dobrze. Nie rozpamiętuj na razie, co było. Czekajmy spokojnie do tego 24 czerwca. Tobie też życzę jak najlepiej, by się wszystko naprostowało i „zawidziało”. 😉 Pozdrawiam.

          • Żaneta

            Witaj, jestem już po wizycie. Póki co okazało się, że w tym zdrowszym oku pod źrenicą zrobiła się jakaś rana. Niewiadomego pochodzenia. Podobno dotknęłam oka końcówką zakraplacza. Ja tego nie pamiętam. No cóż… W każdym bądź razie coś się z tym okiem złego dzieje. Zaczęło boleć i piec dosyć ostro. Lekarz przejął się i wdrożył leczenie. Możliwe, ze wyrośnie z tego opryszczka a to jest najgorsze do wyleczenia. Co do skuteczności zabiegu nie chciał mi nic powiedzieć. Stwierdził, że jest to za wcześnie. według niego niewielki postęp jest ale póki nie wlecze oka nie bedzie nic komentował. Teraz czeka mnie telefon od niego i w przyszłym tygodniu kolejna wizyta. Pozdrawiam Cie serdecznie. Staram się być dzielna, ale ciągle coś. Dziekuję Ci bardzo za wsparcie

          • Cześć. Bardzo przykro mi, że masz problemy z okiem i czeka Cię leczenie. Mam tylko nadzieję, że szybko z tym paskudztwem uda Ci się uporać i potem będzie już z górki.

            Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie przez upały nasiliły się objawy dyskomfortu w oku – częściej mam tzw. firankę. Nie wiem, czy to od tego, że pot zalewa mi twarz, czy od słońca, ale wcale tak oka nie eksponuję na słońcu – zawsze mam okulary, a i dolegliwości pojawiają się, jak po prostu w domu siedzę. Zakraplam przez to częściej oko, staram się nie przecierać, no ale coś musi być na rzeczy…

            Ja mam wizytę na początku sierpnia. Dam znać, co mi lekarz powiedział.

          • Żaneta

            U mnie jest tak samo. Widzenie jak przez mgłę. Staram się odpoczywać, ale ile można. Lekarz mi włożył soczewkę opatrunkową, co utrudnia dodatkowo widzenie i bardzo przeszkadza. Ale podobnie jak Tobie przez te upały objawy sie trochę nasiliły. Pomyślałam, ze może spróbuj zmienić krople nawilżające. Ja używałam Hyal Drop Multi, a teraz lekarz mi zmienił na Cationorm i są niezłe.
            Postaraj się dużo odpoczywać z zamkniętymi oczami. I pomyślałam, że może byś się udała do jakiegoś neutralnego lekarza i z nim porozmawiała. Do sierpnia jeszcze trochę zostało.
            W każdym bądź razie będę mocno trzymać kciuki za Ciebie. I czekam na wieści. A ja w tygodniu zobaczę co dalej z moją raną w oku. Ściskam ciepło.

          • Zmienię krople zatem, ponieważ teraz też mam Hyal Drop – może to coś da. Staram się ciągle odpoczywać – w porównaniu do czasu kiedyś, teraz mniej czasu spędzam przed komputerem i właściwie leżę z zamkniętymi oczami – w ciągu dnia zawsze znajduję kilka chwilek, żeby właśnie odpocząć.

            Jak widać, rozsądnie obie podchodzimy do tych spraw. Martwi mnie tylko ta Twoja dolegliwość i naprawdę trzymam kciuki, żeby tu wszystko się szybko zagoiło i żeby też efekty były szybciej zauważalne.

            Miłego dnia.

            PS Dzisiaj cały dzień mam dla siebie i zamiast szperać w internetach, robię sobie tzw. leżing-day, czyli więcej leżenia niż robienia 🙂 A oczy przy tym zamknięte – włączyłam sobie audiobooka.

          • Żaneta

            Jak tam dzisiaj Twoje oczka? Po leżing -day lepiej troszeczkę?:) Wczoraj do mnie dzwonił mój okulista z zapytaniem jak się czuję. Chciał, żebym sama sobie zdjęła soczewkę ale się nie zgodziłam. Nigdy nie zakładałam ani nie ściągałam soczewek, zawsze miałam okulary. Teraz będę musiała jechać do niego w czwartek, a przy okazji zobaczy czy rana się goi.
            Rano teraz jak wstaje, to mam strasznie sklejone powieki i nie mogę otworzyć oczu. Strasznie też mnie swędzą przez cały dzień .

            Ty martwisz sie o mnie a ja o Ciebie:) Chciałabym, aby u Ciebie i u mnie dobrze wszystko się skończyło. Lekarz mi powiedział, że powinna być poprawa po 2 miesiącach… Dlaczego ja w to nie wierzę?
            Miłego dzionka.
            P.S. Spróbuj do kropelek dołączyć kapsułki Lutezan Omega. Są dobre. Po 1 opakowaniu powinna być lekka poprawa w ostrości widzenia. 🙂

          • Dziękuję, że pytasz. Było lepiej. Wniosek jest więc taki, że powinnam częściej leżeć plackiem i chyba nie mam wyrzutów sumienia, że będę z tego sposobu często korzystała. 😉

            Bardzo dobrze zrobiłaś, że nie zgodziłaś się na samodzielne ściągniecie soczewki – sama zrobiłabym dokładnie tak samo na Twoim miejscu. Przecież palce niewprawione, mogłabyś zrobić sobie tam większą krzywdę… Eh.

            Co do suplementów, brałam jakiś czas luteinę, ale nie widziałam, żeby mi pomagały. Ale spróbuję z tym Lutezanem, skoro rekomendujesz. 🙂

            Udanej wizyty u lekarza. 🙂

          • Żaneta

            Witaj Celinko. Jestem już po wizycie.(soczewka wyleciała mi dziś sama z samego rana, więc pan doktor nie musiał jej już usuwać) Lekarz stwierdził, że jest bardzo dobrze. Został niewielki ślad po rance w oku. Podobno ładnie się goi. Wada jest znikoma. Lekarz był pod wrażeniem, że tak ładnie czytam literki i cyferki z tablicy, którą mi podświetlał. Stwierdził także, że tak jak dziś powinnam była czytać dobę po zabiegu, ale widocznie ranka, która się budowała w oku (nie wiadomo od czego) uniemożliwiła mi „tak dobre widzenie”. I potrzebowałam więcej czasu. Musiałam się przyzwyczaić. Przestawić…. (????? )PODOBNO jest lepiej niż było w okularach… PODOBNO…
            Skoro jest dużo lepiej to dlaczego ja cały obraz widzę za mgłą??? Literki może i owszem, jak każą pomrugać i się wysilić to przeczytam, tylko kiedy patrzę w dal to widzę rozmazany obraz. Jechałam dziś autem (jako pasażerka rzecz jasna, nie czuję się dobrze za kółkiem) nie widziałam przed sobą auta znad przeciwka, które wyprzedzało. To kurczę o czymś świadczy… No cóż,.. Według badań widzę. Ok. Spoko. Niech im będzie. Oczy mi się wcale nie sklejają i nie zachodzą mgłą. To mój wymysł tylko, co tam… Ech. Za dwa miesiące wizyta. zobaczymy. Wiem, muszę być pozytywnie nastawiona. Nie mogę mieć ciągle żali i pretensji do lekarza. Widać jego troskę. Może faktycznie ma rację. Kurczę, trzeba dać sobie i jemu szansę Prawda?:)
            Najważniejsze w tej chwili jest dla mnie, że ranka się zagoiła i już mnie nic nie boli, nie piecze i nie kłuje. Od razu mi ulżyło. 🙂

            Odpoczywaj w dzień ile się da. Podobno drzemka dużo oczom daje. Wtedy najlepiej się regenerują i odpoczywają, bo podczas snu człowiek i wszystkie jego mięśni się rozluźniają w tym mięśnie oka. 🙂 Także nie miej wyrzutów sumienia kiedy leżysz i nic nie robisz;)

            Luteina sama w sobie nie wystarczy, potrzebna jest także zaksantyna i przede wszystkim kwasy omega:) Po trzech miesiącach są efekty. 🙂 A suplement suplementowi nie równy, coś o tym wiem;)

            Wszystko się nam jakoś poukłada. Na pewno:) Przyjemnego wieczorku Tobie życzę:)

          • Żaneta

            Wczoraj natrafiłam na wywiad z lekarką z jakiejś kliniki optycznej. Mówiła, że przy dużych wadach i cylindrach usunięcie wady jest praktycznie niemożliwe. Zmniejszy się trochę ale nie zostanie usunieta całkowicie i może byc zniekształcony i zamglony obraz. Szkoda, ze nikt mi tego wczesniej nie powiedział….

          • Wiesz, to tak jest, że jak nikt konkretnie nie zapyta, to oni sami nie powiedzą. Ja już w trakcie pierwszej wizyty na kwalifikacji miałam to wrażenie, że oni dużo nie mówią – zadawałam pytania, ale wiadomo, że mnie najbardziej interesowało to, czy mam szanse na widzenie, w jakim stopniu, jakie powikłania i techniczne sprawy. Ale i tak mój głód informacyjny nie został w pełni zaspokojony, bo nadal, jak o tym myślę, to stwierdzam, że nie powiedziano mi wszystkiego, co chciałam wiedzieć.

            Ja już nawet nie komentuję odnajdowanych informacji w sieci, bo – że tak to określę – jest już po ptokach i w mojej sytuacji nic to nie zmieni. A nie ma co do wora nerwów dokladać jeszcze nowe 🙂

          • Żaneta

            Pozostaje nam tylko czekać. Ja mam wizytę za 2 miesiące. Niby powinnam mieć za miesiąc czyli 2 miesiące od zabiegu ale lekarz mi przesunął o miesiąc. Oko, które miałam z raną niby się zagoiło, a ja wciąż czuję kłucie, jakiś dyskomfort. Cały czas zakrapiam chociaż dr kazał mi już odstawić krople z antybiotykiem. Czuję, że ta ranka nadal tam jest. Mała, ale jednak.
            Ja w pytaniach do lekarza bardziej skupiłam się na tym czy będę widzieć i funkcjonować bez okularów. Byłam tak podekscytowana, że nawet dobrze nie przemyślałam wszystkich pytań i samego zabiegu. Ale i tak bym go zrobiła. Za bardzo mi zależało:)
            A co do kropli i kapsułek, poproś w aptece, żeby Ci zamówili. Ten Cationorm jest super. Lutezan Omega jeden z lepszych. Z dnia na dzień apteka zamawia. Wiem, bo sama pracuje w aptece. 🙂 Za tydzień wracam do pracy. Miałam 5 tygodni wolnego a ja nie czuję sie gotowa by wracać. Lekarz chciał mi dać zwolnienie, ale wolę nie przeginać. Może przez ten tydzień jeszcze oczy się trochę zregenerują. W ogóle u mnie jest ostatnio ciężki okres. Trzymam za nas kciuki:) Zamierzam się tez przejść do lekarza nie związanego z zabiegami. Niech oceni jaki jest stan moich oczu. Wolę tak zrobić dla własnego świętego spokoju. 🙂 Czasem dobrze posłuchać drugiej opinii. 🙂

          • Żaneta

            Witaj Celinka.
            Po kolejnym zapaleniu oka w końcu mogę napisać coś pozytywnego.Widzę lepiej. Nie jest może to tak wyraźnie jak w okularach ale widzę. Jest poprawa.
            Dziś byłam u pani doktor, która jest-można powiedzieć -bezstronna jeśli chodzi o zabiegi.
            Reakcja była taka: zobaczyła wypis i stwierdziła, że przy mojej wadzie, nadwzroczności, niedowidzeniu, astygmatyzmie, zezie, plusie i minusie, cylindrach ZABIEG NIE POWINIEN BYĆ WYKONANY. Pierwsze co, skrytykowała lekarza prowadzącego. Ten zabieg według niej nie powinien się udać, ponieważ w moim przypadku było to bardzo skomplikowane i ryzykowne. Ale uwaga!!! Gdy mnie zbadała, stwierdziła, że wykonano kawał dobrej roboty i że lekarz bardzo się skupił i postarał. Nigdy słabsze oko nie dorówna lepszemu a żeby widzieć obuocznie to już musi się zająć tym lekarz typowy od zeza. Laser takich cudów nie robi. Dziś spokojnie mogę Tobie powiedzieć, że jestem zadowolona z zabiegu. Wieczorami bywa trochę gorzej, wzrok się męczy, słabiej widzę, ale widzę. W tym słabszym oku jest minimalna wada. Oczy jeszcze się przyzwyczajają i może być jeszcze trochę lepiej.
            Celinko, skonsultuj się z kimś. Warto. Niech Ci poprawią zabieg. Musi być lepiej. U mnie jest poprawa i u Ciebie też będzie. Za dwa miesiące muszę się u niej pokazać i będzie już pewniejsza, że zabieg się udał i nic sie nie cofa. Trzymam kciuki za Ciebie.

          • Nie było w aptece tych kapsułek, co polecałaś, ale kupiłam Dopellherz Total na oczy z luteiną i omega. Kropli też nie było, ale to na spokojnie zapas uzupełnię, bo jeszcze mam swoje.

            Notuj sobie wszystkie przed i po. Tutaj przywołujesz sytuację z autem, ja bym zanotowała, jaki miałam problem teraz (kwestia auta wyprzedzającego) i czy on był wcześniej. Ja teraz u siebie zauważyłam wzmożoną obserwację, bo mam wizytę za miesiąc i chcę im wszystko wypunktować. Jestem również ciekawa, co oni mi powiedzą. Obserwuję też u siebie, że ja już w końcu nie wiem, czy widzę lepiej czy gorzej. I ogarnęła mnie rezygnacja. Męczy mnie to wszystko.

  • Anon

    1-2 n/d
    3, 10, 13-14, 17-18 informują
    4 zalecają wręcz, ze względu na tropikamid w oczach
    5/6 żadnych spóźnień
    7 prawda, w końcu korekcja to odparowanie warstwy rogówki
    9 jak bardzo boli, a nie chce się zajechać wątroby, to trzeba wytrzymać; dobrą metodą jest nałożenie na oczy świeżej ściereczki kuchennej i położenie nań woreczka z kostkami lodu; mnie udało się dzięki temu usnąć
    11 argument trochę głupi – jak idziesz zoperować kolano, to chyba nie spodziewasz się, że będziesz biegała od razu i jakoś sobie nawet rok czasu (rok!) musisz zagospodarować, a tydzień przy tym to wcale nie tak długo
    14 kwestie czasowe – różne ośrodki różnie do tego podchodzą, u mnie np. był zakaz opalania się i sauny przez rok*, basen to chyba pół roku karencji
    15 mnie nie musieli nic mówić, po podniesieniu się ze stołu „operacyjnego” widać było jak rusza się sekundnik w zegarku na przeciwległej ścianie (wcześniej ledwo było widać wskazówki godzin i minut, o odczytaniu godziny praktycznie nie mogło być mowy)
    16 tu widać różnicę między „większością klinik prywatnych, które wezmą na stół nawet taką, która się nie nadaje” od porządnego szpitala
    17 w moim przypadku nie mogło być mowy o nadwyrężaniu (podnoszeniu czegoś cięższego niż 1kg) przez jakiś okres po zabiegu (miesiąc, dwa? nie pamiętam)
    18 oko może być wrażliwsze i wymagać nawilżenia, nic poza tym
    19 to teraz ja napiszę „gówno prawda” – prawidłowo przeprowadzony zabieg odmienia życie (bo jak inaczej nazwać zejście z -6 do „0” oraz usunięcie astygmatyzmu w ciągu niecałych 30 minut?) i gdyby nie mój błąd z zagranicznymi wakacjami (patrz na końcu), wzrok byłby jak żyleta już chwilę po założeniu soczewek opatrunkowych po zabiegu
    20 przy minusie starają się podejść jak najbliżej 0, ale żeby nie przejść „na stronę plusową”, bowiem człowiek w okolicy 40 roku życia naturalnie przechodzi na „plus” (zmniejszanie się długości gałki ocznej i inne procesy starzeniowe), więc lepiej zostawić minimalny zapas (ćwiartka, góra pół dioptrii) niż przedwcześnie pogłębiać starczą hiperopię)
    21 w moim przypadku mogę zerówki lub, upragnione, przeciwsłoneczne
    22 bardzo poważne komplikacje się zdarzają (tak samo jak są ludzie, którzy poddani narkozie podczas wycinania wyrostka się nie dali wybudzić), ale ich odsetek jest bardzo nieduży (najczęściej to osoby z pewnymi wadami genetycznymi lub nieświadomi, że na coś chorują); generalnie zaś nie ma się czego bać

    Reasumując – prywatne kliniki robiące takie zabiegi hurtowo (żadna szanująca się klinika nie podpisze umowy z Grouponem, bo to pozbawia ich minimum połowy pieniędzy, w zamian za „darmową” reklamę) to obiekty, od których należy trzymać się z daleka; tak samo z tymi, które potencjalnego pacjenta traktują jak, nomen omen, błądzącego we mgle klienta. Jest takie powiedzenie – „dobrze, szybko, tanio – wybierz dwie rzeczy, nie możesz mieć wszystkich trzech”, które łapie się do większości rzeczy w życiu. A póki co parę oczu ma się jedną i warto podchodzić do tematu delikatnie.
    (zawczasu informuję – w Katowicach na Ceglanej ceny są podobne, tylko czas oczekiwania może być nieco dłuższy, bo zjeżdżają tam ludzie z całego kraju – raczej nie bez powodu)

    *w oczy wdała się infekcja z mojej winy (wakacje za granicą, a później od razu operacja – szukaj: akantoameba), skutkiem czego obraz był za mgłą i od tygodnia po zabiegu w górę, z dnia na dzień, było gorzej; poddali mnie leczeniu (kroplówki, krople do oczu) i w ciągu miesiąca od zabiegu wzrok wyszedł „na zero” (tak dosłownie jak w przenośni); aha, leczenie (mimo, że to był mój błąd) nie kosztowało mnie, poza kroplami, których nie mieli i trzeba było kupić prywatnie za ok. 100zł, zupełnie nic

    • Wszystko to, co piszesz, to prawda. Ja w swoim tekście odnoszę się do swoich przemyśleń i swojego doświadczenia z kliniką, w której zabieg przeszłam.

      Jak pisałam, wybrałam krakowską klinikę z różnych powodów. Że w Katowicach na Ceglanej taki zabieg przeprowadzają, to nawet nie wiedziałam, mimo że przez kilka lat tam sukcesywnie chodziłam z najbliższą mi osobą. Rozumiem, że właśnie tam przechodziłeś swój zabieg?

      Wybrałam zabieg droższy, spoza Groupona. Nie zależało mi kompletnie na przeprowadzeniu zabiegu „tanio, szybko, dobrze”, tylko „dobrze”, dlatego w dobrej wierze wywaliłam dwa razy więcej kasy. Sam Groupon potraktowałam po prostu jako okazję do zrobienia zabiegu, a i rekomendacja znajomego w tej decyzji mi pomogła – to właśnie sukces u znajomego był dla mnie punktem zapalnym.

      Wciąż czekam na efekty. Można nazwać sukcesem poprawienie parametrów oka, ale dla mnie sukcesem jest to, że zacznę widzieć. Czy to będzie za miesiąc, dwa, rok – nieważne. Ważne, żebym w końcu poczuła, że zabieg przyniósł mi to, na czym mi najbardziej zależy.

      • Anon

        Tak, tam mnie „kroili”. Nie mam w zwyczaju polecać czy wypowiadać się nt. czegoś, co „słyszała siostra kolegi brata”, etc. W tej chwili jest nawet dedykowany fragment skrzydła, gdzie się przychodzi i od razu zapisuje na badania kwalifikacyjne (kiedyś dało się połapać i bez tego, po prostu obecnie jest łatwiej, a całość jest bardziej skomasowana).

        Ogólnie polecam, komu mogę, badania tam, bo mnie prowadzili przez blisko 20 lat, wyłapywali wszystko i wybrali dogodny moment na przeprowadzenie operacji. Ewidentnie znają swój fach, a że moja druga połowica planuje zrezygnować z noszenia czegokolwiek, to obecnie też jest pod ich opieką i pomału przygotowuje się do zabiegu. Zresztą zabiegi zabiegami, warto tam trafić choćby po to, żeby przejść całą ścieżkę i mieć wnikliwie sprawdzony wzrok. Zostając u lokalnego optyka ponad 20 lat temu, prawdopodobnie wyglądałoby to dużo gorzej (jak w Katowicach usłyszeli zalecenia tegoż, po prostu kręcili głowami).

        A co do ceny… widać nawet wysoka nie gwarantuje w tym momencie odpowiedniego podejścia i traktowania. Przykre.

        • To fakt – katowicka klinika ma bardzo dobre opinie i w sumie nie tylko całe rodziny ze Śląska do niej się zjeżdżają. Mogę polecać ze względu na to, że u mojej bliskiej osoby również szybko zdiagnozowano chorobę, a i ją wyleczono, gdy inni lekarze ciągle nie wiedzieli, co jej dolega i przypisywali choroby chyba alfabetycznie z encyklopedii (choroba o podłożu genetycznym).

          Jeśli chodzi o wzrok, to nie należy traktować tego jako błahostkę, tylko naprawdę warto zainwestować trochę kasy, by tego wzroku nie stracić.

          Nic to. U mnie jeszcze 4 miesiące do pełnego roku po zabiegu, a 2 miesiące do następnego badania kontrolnego, gdzie na pewno cicho siedzieć nie będę.

          • Anon

            Pozostaje życzyć powodzenia.

          • Dzięki. Pociesza mnie to, że jakby nie patrzeć, jesteś kolejną osobą, u której zabieg się powiódł. Jest więc nadal mała szansa dla mnie 😉

  • Franek Warlecki

    Ja też miałem zabieg, tylko w Optegrze, więc podzielę się doświadczeniami: co do kosztu, fakt dochodza również koszty kropel itp. Dlatego dobrze poszukać promocji, przed wakacjami często są. Co do pkt. 3. prawda. Co do 11 i 13 – zależy jaki zabieg. Ja robiłem Lentivu więc do sprawności oczy wróciły mi bardzo szybko, o wiele szybciej niż się spodziewałem. U mnie też poprawa nastąpiła szybciej i jest widoczna. Oczywiście, tak jak piszesz – efekty zależą od bardzo, bardzo wielu czynników. Generalnie uważam, ze przed podejściem do zabiegu trzeba najpierw solidnie się przygotować – poczytać, chociażby w necie i nawet jeśli nie jesteśmy czegoś pewni – nie bać się pytać lekarza – on od tego też jest. szukać, konsultować, spisywać za i przeciw – i do zabiegu podejść świadomie.

    • Dobre rady. Moją jest taką, żeby absolutnie nie przesiadywać na forach internetowych, tylko właśnie pytać lekarza – przygotować sobie pytania, spisać wątpliwości, poprosić o wypisanie kosztów czy wytłumaczenie samego zabiegu.

      No i kolejna osoba, u której zabieg się powiódł. Z każdym takim komentarzem odczuwam większą nadzieję. 🙂

  • Karamba

    Do Autorki:
    Jestem Kolejnym, ktory szuka-zbiera-kolekcjonuje co sie tylko da na temat przyszlej korekty wzroku. Jak i Autorka, tak i ja skupiam sie na krakowskich klinikach. Na poczatku podstawowym kryterium wyboru kliniki byly metody korekty, ale te znowu zaleza od tak wielu czynnikow, ze przerzucilem sie na inne kryterium: sprzet – tu znowu poleglem, bo za nic mi nie moge zrozumiec kodow uzywanego sprzetu; kryterium w postaci ilosci pacjentow – nie wiem, co dokladnie moga oznaczac te liczby – dzienny „przemial”; kryterium w postaci personelu lekarskiego – ale kto jest kim – czesto opinie na temat lekarzy sa bardzo osobiste, dyktowane emocjami zwiazanymi z detalami na ktore ja akurat nie zwrocilbym uwagi (chyba, ze jestem za glupi). No wiec jak rozpoznac dobra klinike? Jak zrobic, zeby bylo dobrze i zeby nalezec do tych 97% (czy cos tam)? Zauwazylem, ze bardzo wiele zalezy od kondycji oka – samej wady jak i jego stanu zdrowia. Zauwazylem jeszcze, ze bardzo wazne jest badanie kwalifikacyjne. Zrobie wiec tak: wizyta u niezaleznego lekarza (moze jednoczesnie pociagne go za jezyk, choc czy na bank jego opinie obiektywne?), a kilka dni pozniej wizyta kwalifikacyjna w docelowym miejscu. Tylko co zrobie jak wyniki beda rozbiezne? Jak to zinterpretowac? Bo ja to bym chcial metode taka, gdzie tylko chwila i juz wychodze z sali, na dodatek z efektami jak Franek Warlecki – szybko i bezproblemowo. Zalezy mi na jak najmniejszym czasie rekonwalescencji ze wzgledu na specyfike pracy. Umowilem sie na 05 sierpnia na niezalezna wizyte lekarska i potem na 10 sierpnia na wizyte w klinice? Tylko czy dobrze wybralem klinike? Czy dam rade? Czy nie bede jak ten maz czekajacy na zone? Przeca nie wypada pic. Chyba, ze uspia, na chwile chociaz. No chyba, ze wyjde, jak wyszedlem bez slowa raz od dentysty, kiedy ten pokazal mi swoje narzedzia i zbyt mocno wdal sie w szczegoly. Podobno robie wrazenie przy 190 cm wzrostu, 105 kg z mimika twarzy zmieniona strachem….
    Powazniej troche, to ja wiem, ze chce, tylko jeszcze chcialbym znac wynik nim ten finalnie padnie.
    A Autorce dziekuje. Chyba nic juz wiecej szukac nie bede, moze poza opiniami (znowu) na temat kliniki. Bo jeszcze Franek Warlecki jest zadowolony z Optegry – ktora ja na poczatku skreslilem z powodu mniejszej liczby wyboru mozliwosci (Lentivu nie robia w Krakowie).
    Autorka ma/miala inna wade niz ja, wiec moze ja jednak bede nalezal do tej drugiej grupy….Tylko te krople, ten dystans po zabiegu nijak ma sie do reklamy kliniki. Stad ta zagwostka na temat wyboru samej kliki – czyzby tylko dla pieniedzy, tylko dla konta bankowego? Czy moze ten odsetek ludzi z powiklaniami jest bardzo maly?.
    Wydrukuje ja sobie ten tekst, te gotowe podpowiedzi.
    I jeszcze podziekuje Autorce za zdystansowanie do samej siebie 🙂 Jakos, chyba na przekor, napawa optymizmem…Tylko zazdrosc wzbiera, bo tak operuje slowem….Ale ja przeciez w inszej dyscyplinie dobry bywam.

    • Tak rozległy komentarz, że nie wiem, na co odpowiedzieć w pierwszej kolejności 🙂 Może podziękuję za miłe słowa co mojej postawy czy sposobu pisania. 🙂 Odwdzięczę się, pisząc, że i Twój komentarz, Karamba, ma znamiona świetnej stylizacji i nie jest to tylko pusty komplement, ale piszę szczerze. Opowiadasz historię, z jaką każdy z nas musi się zmierzyć oraz punktujesz wątpliwości czy pytania, jakie w głowie się rodzą.

      Ja miałam metodę Femtolasik, która została przedstawiona jako bezpieczna i zapewniająca szybszy powrót do zdrowia. Fakt, po 1 dniu już zdolność widzenia wróciła (bo wcześniej to mroczki i brak ostrości), ale niestety ja nie miałam tak, że już na bloku operacyjnym zaczęłam widzieć wskazówki zegara. Dalej nie widzę 😉

      Co do mojego optymizmu – generalnie reprezentuję postawę realistki w stronę optymistki. Mimo że w mojej głowie już smutne robale się zalęgły, nie daję się im i staram się podejść do sprawy mojego zabiegu na trzeźwo. Przecież jojczenie nic w mojej sytuacji nie zmieni.

      Nie jestem w stanie wskazać Ci najlepszego sposobu wyboru kliniki – każdy musi się z tym zmierzyć indywidualnie. Dla mnie najlepsze było to, że miałam w swoim otoczeniu ludzi, którzy przeszli zabieg i zaczęli widzieć – dla mnie to największa rekomendacja. Oczywiście, pytałam, wertowałam, sprawdzałam, na czym to polega, ale mój wybór kliniki był prosty, bo zaledwie wróciłam ze spotkania ze znajomym, który był po takim zabiegu, a na skrzynce czekał Groupon. Stwierdziłam, że to zrządzenie losu. (Oczywiście, można się doczepić tego Groupona, że jak klinika coś takiego proponuje, to wykonuje słabszej jakości usługi etc., ale – jak pisałam – w moim przypadku był to omen, bo wszystko zaczęło się układać, że powinnam do tej kliniki na ten zabieg pójść).

      Życzę Ci, aby w tym sierpniu Twoja przygoda ze świetnym wzrokiem na dobre się rozpoczęła.

    • Karamba, jesteś już po wizycie w klinice? I jak?

  • Karamba

    Do Autorki:
    Od dzis wiem co oznacza slowo Copywriter; wczesniej wiedzialem rowniez, ale…bardzo generalnie, cos, ze kopiuje i jeszcze pisze, no bo “copy” polaczone z “writer”.
    Jeszcze w sprawie komplementu od Autorki:
    Sprawdzilem i wiem (a przynajmniej mi sie wydaje, ze wiem), ze Autorka (moze tez troche pod wplywem emocji, lub pooperacyjnego dzialania uspokajacej chemii) Wie co pisze i ze nie sa to tylko ot takie, przyciagajace wzrok zlote sentencje,
    tudziez komplementy. W koncu z pisania Autorka zyje i w pisaniu – po innych wpisach zauwazam – sie odnajduje.
    Zatem bardzo powaznie Dziekuje.
    Dygresyjka:
    Staremu Czlowiekowi picie tylko zostalo, kiedy linia brzegu morza przesunela sie az za widnokrag, kiedy
    przestal miec sily na coraz to dluzsze przeciagnie lodzi. Zostal sam na sam ze szkieletami kutrow, ktore niegdys dogladal…
    Gdyby tylko pozwolili na dluzej podwinac rekawy, gdyby tylko ten kaftan tak przy pisaniu nie wadzil.

    Kwadrans!!! Masz tylko kwadrans – krzyczeli lubieznie mrozac oczy.

    Dokladnie tak. Wiem juz, zem nie jedyny i nie ostatni w tym calym emocjonalnym rozdarciu. Wiem, ze nie jestem unikatem, specjalnej troski, wymyslny w stawianiu pytan i interpretacji odpowiedzi. Wiem, ze wszyscy ci, decydujacy sie na zabieg, przechodzili podobne koleje losu. I wiem, ze chce i sie zdecyduje.
    Wypunktowane przez Autorke 22 rzeczy wzialem sobie do serca- wydrukowalem, nanioslem dodatkowe uwagi i pytania.
    Lista nabiera ksztaltu.
    FemtoLasik, SMILE, Premium Lens Trans PTK – jedna z metod branych pod uwage, zakladajac, ze podobnie bedzie myslal lekarz kwalifikujacy do zabiegu. Wybralem Voight Medica.
    Wada wzroku to O.P -2.0 I O.L -1.75, niby malo, moze nie warte zachodu, ale okazuje sie, ze w soczewkach widze gorzej z bliska (starowzrocznosc? Juz?). Do tego oczy, po kilku latach uzywania miekkich soczewek wygladaja…jak bym mial zlosliwego kota lub oczopchly. Moglem to zrobic juz kilka lat wczesniej, ale moze tak mialo byc: technika obecnie posunela sie zdecydowanie do przodu. Wprowadzono wiele nowych laserow i udoskonalonych metod zabiegowych, tylko ten wiek, ech.
    Otucha napawa sprawa Autorki kolegi – gornika. Toz podobnie jak on, ciezko I ja pracuje. Klimat zwlaszcza daje sie we znaki.
    Jesli wiec on sie zdecydowal majac tylko dwa tygodnie wolnego, to i ja powinienem sie wyrobic, zwlaszcza, ze bede mial wiecej: 3 tygodnie. Problem tylko w tym, ze potem, czyli przez nastepne siedem tygodni o pomoc tylko “kowala” prosic. Znaczy zdany na siebie bede. Wazne jest wiec, jak lekarz kwalifikujacy rozmowe przeprowadzi i ile w tym prawdy bedzie. No i jeszcze te
    zapasy kropli wszelakiego przeznaczenia – jak przemytnik bede, kiedy znajda przy mnie takie zapasy.
    Wazna jest rowniez rzetelnosc badan kwalifikacyjnych, stad zalozenie, ze przed klinika spotkam sie jeszcze z kims niezaleznym.
    Cenne Rady odkryte w powyzszym Wpisie:
    Nie wezme osoby towarzyszacej. Chyba, ze zadzwonie jak juz bede mial wychodzic…Tylko kogo ja bede wtedy meczyl swoim
    strachem I niepewnosciami. Kogo bede zadreczal, jak juz bede jeczal.

    Portfel musi byc nieco grobszy niz zakladany po obejzeniu cennika, tudziez wybraniu metody – ze wzgledu na dodatkowosc w postaci wszelakich kropel, ktore od razu musza mi wystarczyc na ponad dwa miesiace.

    Poprosze o zwiekszona ilsoc srodka uspakajacego – jak dla slonia. Njlepiej, zeby jeszcze rozweselal. I moze jeszcze poprosze na wynos.

    Kupie okulary sloneczne – jeszcze jedne – zawsze chcialem miec Persol, jak Craig.

    Zaplanuje wolny czas – choc tu zapewne zaplanuja za mnie.

    Nie bede sie malowal.

    Spanie w oslonkach – moze pocwiczyc trzeba? Nie strasza czasem one? Innych?

    Mam nadzieje, ze wade wyzeruja calkowicie – podobno radza sobie ze starowzrocznoscia.

    Nie mam alternatywy tego, co robie, czym sie zajmuje – nie bede wylewny dzisiaj, poczekam na czekanie w kolejce na zabieg. Niech sie wszystkim udziela.

    Laserowa korekcja wzroku MUSI odmienic moje zycie. Najbardziej przekonywujaca jest willa z basenem.

    Konkluzja jest taka: bardzo wiele zalezy od kondycji oka. Jego zdrowia, wielkosci wady. Zalezy rowniez od spectrum i jakosci badan. Ameryki nie odkrylem.
    Moim zdaniem dochodzenie do zalozonych rezultatow po zabiegu to kwestia czasu. Faktycznie moga byc to tylko trzy dni, jak i moze to byc rok. Ale generalnie wszyscy dochodza do siebie i do obiecywanych (prawdziwie) przez lekarzy efektow. Przeciez jest to tylko zabieg polegajacy na modelowaniu soczewki oka…
    Autorce, jak i Jej podobnych zycze, by ten czas oczekiwania na efekty minal jak najmniej bolesnie i zebysmy sie wszyscy mogli posmiac z naszych obaw na koniec.
    Ja sie zglosze tego 10 sierpnia.
    A juz na sam koniec:
    Blog zlapal mnie za…serce. Tak jak imie Autorki. Znaczy imie za nic mnie nie zlapalo, ale wielka sympatie czuje przez wzglad na ludzi z tym imieniem znanych.
    Przepraszam najmocniej za brak korekty i polskich znakow – nie mam innej mozliwosci obecnie.

    • Jeśli w tej kolejce będziesz tak samo wylewny, jak tutaj i w podobny sposób narracja będzie prowadzona – gwarantuję, że osoby w kolejce nie będą się nudziły. Ja kilka razy się uśmiechnęłam, kilka razy oczy przymrużyłam, nawet raz głową pokręciłam. Wszystko w pozytywnych emocjach.

      Skoro już klinika wybrana, pozostaje życzyć powodzenia. Wada rzeczywiście nie jest wielka, jak nie ma tam dodatkowych wad, typu niedowidzenie etc., mogę być wyrocznią i napisać, że na pewno się zabieg uda. (potem proszę mnie do ewentualnych konsekwencji nie pociągać, jak się – tfu przez lewę ramie – nie uda). Trzy tygodnie na pewno wpłyną tylko dobrze na powrót do zdrowia. Wszystko inne jest nieważne – ważne jest zdrowe i widzące oko. I dobre samopoczucie, ale widzę, że tu mamy okaz dobrego samopoczucia. 🙂

      PS Ja już osłonkę zakładałam przed samym spaniem – przyklejenie, pstryk światło i od razu spać, żeby nie straszyć. Na początku czułam się jak piratka i właściwie w dobry nastrój mnie to wprowadzało.

      PPS Będę czekać na relację po tym 10 sierpnia.

  • Żaneta

    Celinka byłaś już na kontrolnej wizycie? Z tego co pamiętam miałaś być w sierpniu. Daj znać jak będziesz poi co Ci lekarze powiedzieli. Pozdrawiam

    • Byłam 2 dni temu.

      Nie że jestem przeczulona, ale ewidentnie babka mi ściemniała, nie odpowiadała na moje pytania, ignorowała, jak jej mówiłam o moich dolegliwościach.

      Jedyne, co się dowiedziałam, że płatek się jeszcze goi i w grudniu dopiero operator będzie mógł stwierdzić, czy w moim przypadku zabieg się powiódł i ewentualnie podjąć decyzję gwarancyjną. I dzięki tym słowom, powtórzonym ze trzy razy, wiem, że się nie powiódł. I te oczy lekarki patrzące gdzieś ponad mną…

      Przyznaję się… Mi się już cierpliwość wyczerpała. Nawet mi smutno nie jest, tylko lepiej bym to wszystko przyjęła, jakby wyłożono kawę na ławę, a nie te rozbiegane oczka i ignorowanie tego, co mówię. Tak się nie traktuje pacjentów, którzy wywalili grubą kasę. Nie oszukuje się, tylko uczciwie mówi, że znaleźli się w procencie osób, u których zabieg nie poprawił widzenia (mnie poprawienie parametrów oka nie interesuje, nie po to tam poszłam; poddałam się zabiegowi, by widzieć). Po ludzku, a nie krętactwo, które widać.

      Pójdę jeszcze na konsultację do innego lekarza (mam już namiary) i… chyba powalczę o swoje prawa. Nie dam się spławić.

  • Żaneta

    Takie jest ich podejście niestety. Lekarka u ktorej byłam na konsultacjach mówila że to czysta komercja i tyko kasa się liczy. Przykro mi,że tak Ciebie potraktowano. Dobrze zrobisz jak pójdziesz do kogoś innego. Maszjuż termin? daj znać co Ci powiedziano. Mój wzrok się szybko męczy. Z nosem siedze w ekranie komputera, bo rozmazujesię obraz. Wyraźniej trochę widzę. Jest lepiej ale jest dużo skutków ubocznych, które utrudniają funkcjonowanie. Walcz. Oczy są ważne i trzeb o nie zadbać. Odezwij sięjak już będziesz p wizycie. Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki.

  • Żaneta

    Witaj Celinka.
    Wczoraj byłam na kontrolnej wizycie u doktora, który przeprowadzał zabieg. Zapytałam go czy jest szansa na widzenie obuoczne. Czy da się coś zrobić z tym mankamentem. Czy może są jakieś ćwiczenia. Odpowiedź mnie rozczarowała… U dorosłych nie jest to takie proste. Po zabiegu mózg powinien powoli zauważać to słabsze oko i momentami powinnam widzieć obuocznie. No to ja mu na to , że niestety ani razu taka rzecz nie miała miejsca. Na co pan doktor dał mi propozycję, okulary pryzmaty. Do noszenia cały czas… Ręce mi opadły. Robiłam zabieg,żeby pozbyć się okularów, a tu się okazuje, że znowu musiałabym je nosić. Niedowidzenie na jedno oko to jedna wada, astygmatyzm druga, zez trzecia. Zez i niedowidzenie ze sobą się łączą. Astygmatyzm niekoniecznie. Czyli laser jest w stanie astygmatyzm wyleczyć ale niestety już dwóch pozostałych wad nie. Zgłupiałam od tego wszystkiego. Za pół roku kolejna wizyta i mam się do tego czasu zastanowić co dalej. Czy zostaję jak jest czy zakładam okulary. Muszę też ćwiczyć. Próbuje skupiać się na jakimś punkcie i patrzeć obydwoma oczyma jednocześnie. Dużo wysiłku mnie to kosztuje a i tak nie widzę jak trzeba.
    Napisałam do Ciebie, bo tylko Ty zrozumiesz o czym mówię. Mam nadzieję, ż troszkę u Ciebie lepiej. Szkoda, ze nie jesteś z moich rejonów. Pozdrawiam ciepło.

    • Heh, to jest właśnie to, że żaden pacjent nie ma wiedzy, żeby móc zweryfikować te szanse medyczne. Ja zabiegowi poddałam się, by widzieć – okulary więc i tak noszę. Jednak tak samo jak mnie wkurza to, że nie widzę (w końcu na tym mi zalezy), tak nie dziwię się, że Ciebie też może rozzłościć to, że jednak od okularów nie uciekniesz (a przecież tego właśnie chciałaś).

      Ja również ćwiczę to lewe oko w podobny sposób, jak Ty. Może dzięki temu coś ruszy, może rzeczywiście w moim przypadku potrzeba czasu. Mimo że jestem wewnętrznie trochę zła o to wszystko, to się nie poddaję. Kupę kasy wywaliłam w dobrej wierze, więc zrobię wszystko, by wykorzystać wszystkie możliwości – z ćwiczeniami i konsultacją u innego okulisty włącznie.

      Trzymaj się!

      • Żaneta

        Ja podobnie jak Tyzrobiłam zabieg, żeby widzieć normalnie i też żadne parametry mnie nie obchodziły. A teraz się okazuje, że i tak na te cholerne szkła jestem skazana. Ale postanowiłam, że ich nie będę nosić. Trudno. Co ma byc to będzie.
        Nie poddawaj się. Mam nadzieję, że wizyta u innego specjalisty naświetli trochę sprawę i będzie lepiej. Pozdrowionka.

    • Cześć Żaneto 🙂 Chciałam Ci tylko napisać, że jestem po wizycie kontrolnej, tej po roku od zabiegu, i zostałam zakwalifikowana do rekorekcji – mam zabieg w styczniu. Nie ma więc u mnie oczekiwanych efektów, zostaly one określone jako „lepsze czytanie o dwa rzędy”. Już jestem zrezygnowana. Wprawdzie rekorekcja jest w ramach gwarancji, ale to nie zmienia faktu, że już nikt mi nie gwarantuje poprawy widzenia i wyraźnych efektów. A jeszcze czeka mnie wydawanie kasy na wizyty kontrolne – nie jestem szczęśliwa z tego powodu.

  • Pawel

    Po badaniu kwalifikacyjnym,jak długo czeka się na sam zabieg???

    • Ja miałam już następnego dnia 🙂 Wiadomo, że wszystko zależy od liczby zabiegów, ale spokojnie można założyć, że maksymalnie do tygodnia.

  • Denimek

    Przeczytałem Twoje wrażenia po zabiegu i tak jak miałem poddać się zabiegowi… tak raczej sobie
    odpuszczę. Dzięki. Chyba już zostanę przy soczewkach typu dzień i noc, które
    wyostrzają mi wzrok jak lornetka. A o wadzie wzroku dowiaduje się raz na jakiś, wtedy gdy je ściągam do dezynfekcji lub
    wymieniam.
    Denimek.

    • Jedno jest pewne – takiego zabiegu samemu trzeba bardzo chcieć. Jeśli pojawiają się jakieś wątpliwości lub nie ma mocnych argumentów medycznych czy życiowych, nie warto się na niego decydować. Szczególnie, że efekty nie są tak kolorowe u wszystkich – widać to chociażby po komentarzach pod tym artykułem.

      Byłam na kontroli ostatnio i… mnie czeka chyba rekorekta (poprawka). Okaże się w grudniu.

      • Denimek

        Ciekawe tylko czy rekorekta będzie dodatkowo płatna. Skoro gwarancji nikt nie udzielił

        • Na pierwszej wizycie dość mgliście mi powiedziano, że rekorekcja jest bezpłatna właśnie w ramach pozabiegowej gwarancji. Bo ona jest tylko wtedy, kiedy oko nie osiągnie zakładanych parametrów oraz się nie stabilizuje. Więcej będę wiedzieć niestety w grudniu – do tego czasu niby ma się u mnie wszystko polepszyć i ma zniknąć odczuwalny dyskomfort, bo niby oko się jeszcze goi.

  • Michał

    Hej, nie mam jeszcze praktyczej wiedzy odnosnie zabiegu gdyż na chwilę obecną zbieram środki na zabieg. U mnie wada wzroku jest nieznaczna, mam 29 lat a okulary zmuszony zostałem do noszenia 3 lata temu gdy suche powietrze w pracy sprawiło, że wzmocnił mi się astygmatyzm. NIgdy wcześniej kontrolnie ta wada się nie ujawniała, a jako jedyny w rodzinie widziałem bardzo dobrze bez okularów do momętu gdy lekarz zalecił jednak okulary… Być może gdybym nosił je od urodzenia miał bym inne podejście ale te 3 lata były dla mnie katorgą a zwłaszcza pilnowanie by nie upały, nie porysowały się szkoła etz. Wierzę w ten zabieg gdyż moja ciotka właśnie w latach ’90 przeszła taką operację i do dziś nie widziałem jej w okularach, być może zakłada takowe do czytania, być może gdy robi się ciemno i ogląda telewizję, ale na co dzień w normalnych warunkach otoczenia jest bez. Kilka lat temu moja siostra również przeszła takowy zabieg tylko, że w UK, fakt drożej tam ale mieszkając na miejscu masz w cenie wszelkie badania po zabiegu za free, pki co nie wskazywała, żadnych skutków ubocznych a na chwilę obecną to okulary jeśli zakłada to tylko do książki bądź TV. Dlatego też mam nadzieję, że mi też się uda…

    • Też mam taką nadzieję 🙂 Jak pisałam, sama znam osoby, u których zabieg się powiódł. Mój przypadek wcale nie oznacza, że zabieg jest nieskuteczny, bardziej pokazuje, że jednak 100% pewności nigdy nie ma. Życzę Ci, żeby u Ciebie wszystko przebiegło elegancko i byś odzyskał komfort, bo wiem, że osoby, które są zmuszone do noszenia okularów, ciężko to znoszą i właśnie kombinują z soczewkami czy zabiegami. Ja nosiłam okulary od małego, więc same okulary obecnie dla mnie nie są jakimś złem koniecznym, a zabieg miał mi pomóc po prostu widzieć 🙂

      Trzymam kciuki!

  • Przemek

    Hej widze ze masz pojecie trochę o tej korekcji mam pytanie czy jak mam niedowidzenie w jednym oku przez co malutkiego zeza gdy jestem zmęczony badz sie nie wyspie i dodam ze mam tak tylko w okularach (bez okularów oczy sie zawsze prosto ustawiaja) czy po tej korekcji jak sie uda bede patrzeć oboma oczami jednocześnie czy tez będzie tak jakbym jednym okiem patrzyl bardziej niż drugim. Ps mam nadzieję że rozumiesz jakby nie topisz ppozdrawiam

    • Hmm, pierwszy raz się z tym spotykam, że można mieć zeza przez okulary. Chodzi Ci o to, że szkła masz tak dobrane, że masz efekt zeza? Jeśli masz zeza, to na zeza dedykowane są inne zabiegi i operacje – sama w dzieciństwie miałam operowanego zeza, ale to był zez, a nie „uciekające oko” ze zmęczenia (ja czasem przy zmęczeniu mam wrażenie, że też mi oko ucieka, ale to wrażenie – lustro nie potwierdza :)). Nie słyszałam, aby laserowa korekcja oka wpływała na zeza, z tego, co się orientuję, go się operuje chirurgicznie. Jak widzisz, nie mam aż takiej wiedzy, żeby Ci rzetelnie odpowiedzieć, najlepiej zapytać lekarza.

      W ogóle niepokojące jest to, że masz takie okulary czy symptomy zmęczenia, że robi Ci się zez. Rozmawiałeś o tym z okulistą?

      • Przemek

        Widzisz ja miałem juz zabieg zeza z rok temu i generalnie jest ok mam wrażenie ze tylko ja widze to ze delikatnie mi to oko ucieka jak jesten zmeczony ale mi chodzi bardziej o to ze jedno oko widzi lepiej od drugiego przez co to slabsze oko sie troche wylacza i patrze bardziej jedbym niz drugim i jak bd mial korekcje i oba oczy beda na 0 to wtedy bd patrzal obuocznie ? Wiem ze to trudne pytanie w piatek mam wizyte kwalifikacyjna do zabiegu i sie zapytam ale ciekawi mnie Twoja opinia pzdr 🙂

        • Ja mam lewe niedowidzące oko i nie widzę obecnie obuocznie, wciąż na świat patrzę prawym okiem, lewe było laserowane. Usłyszałam, że mogę widzieć, bo wtedy mózg się aktywuje, ale jak przeczytasz mój artykuł, niestety u mnie zabieg nie przyniósł tego obuocznego widzenia, na który sama liczyłam. Mi obiecano widoczność do 80% (do tej pory było 20-40%) i mgliście dano szansę, że może mózg się aktywuje i zacznę właśnie na dwoje oczu widzieć. Jak wspominałam, u każdego efekt może być inny. Najlepiej zapytać lekarza o swoje szanse.

          • Przemek

            A slyszalas moze o krakowskiej klinice voigt medica? Podobno maja tam najlepszy sprzęt w kraju i laserowali sie tam sportowcy

          • Nie, nie słyszałam. Nawet, jak rozmawiałam z innymi, to ta nazwa nie padała. Sama jestem z Krakowa 🙂

          • Przemek

            To dziwne bo podobno z calej polski tam zjezdzaja sam widziałem kilku obcokrajowcow a znasz moze kogoś kto przebyl zabieg bie majac 21lat? Sam mam 20

          • Nie, nie znam. Wszystkie osoby, jakie znam po zabiegu, miały ukończone 25 lat.

          • Przemek

            A co myślisz o zabiegu w wieku 20lat?

          • Myślę, że to zdecydowanie za wcześnie 🙂 Odczekałabym minimum 4 lata jeszcze, szczególnie, że już jedną operację masz za sobą i to ledwo sprzed roku.

          • Przemek

            A czy po zabiegu szybciej mecza ci sie oczy i wysychaja?

          • W moim przypadku tak. Ciągle odczuwam dyskomfort i muszę stosować krople nawilżające minimum 3 razy dziennie. Wcześniej używałam sporadycznie. Podobno mam po prostu słabe łzawienie oczu, do tego niby wciąż oko mi się goi, dlatego – tak, wysychają; tak, szybciej się męczą; tak, odczuwam dodatkowe dolegliwości, jak wrażenie piasku pod powieką.

          • Przemek

            Kurde to ja już sam nie wiem bo okulary mi niep pasują soczewki drogie i wysychaja oczy a korekta w wieku 20lat tez nie bardzo chociaz mam wrażenie że wada stoi w miejscu ale na wizyte i tak pojade dowiedzieć się jak to wygląda a ten gosc co mowilas ze na drugi dzień widzial super mówił cos o szybkim meczeniu oczu?

          • On pracuje w ciężkich warunkach – jest górnikiem, co za tym idzie jego oczy są bardziej narażone na zanieczyszczenia i wysuszenie. W pierwszych miesiącach narzekał na szybkie męczenie oczu, pieczenie etc. Nie wiem, jak jest teraz. Wiem, że też musi codziennie kropli używać, efekty po zabiegu sobie chwali.

  • Pawel

    Witaj,
    powiedz mi czy po badaniu kwalifikacyjnym można w ten sam dzień prowadzić samochód,a nawet iść do pracy czy lepiej wziąść wolne w pracy??,
    i czy na zabieg trzeba mieć jakieś ciuchy na przebranie np dresy,piżamę ??jka to było w twoim przypadku???

    • Badanie kwalifikacyjne to normalne badanie okulistyczne. Ze względu na konieczność zastosowania kropli (środek rozszerzający źrenicę) możesz potem mieć problem z widzeniem. Możesz w poczekalni odczekać aż nabierzesz ostrości, ale ogólnie efekt może utrzymać się kilka godzin i zaleca się wtedy zrezygnowanie z prowadzenia samochodu. Ja bym nie ryzykowała 🙂

      Na zabieg należy się ubrać w ciuchy wygodne – będziesz leżał i najlepiej, by Cię nic nie piło, stąd najlepiej unikać obcisłych spodni czy bluz. Ja byłam w normalnych luźnych ciuchach (luźne spodnie i koszulka).

  • Kass

    Witaj
    Czy po operacji miałaś założoną soczewkę ochronną ?

    • Tak. Standardowo ją się zakłada po każdym zabiegu. Ściągana jest po tygodniu.

  • Pawel

    Pytańko
    czyli po korekcji laserowej po jakimś czasie,zapewne kilku miesiącach z tych tablic co sprawdza się wzrok powinno się odczytać najniższy rząd? czy jestem w błędzie??(pytałaś o to bo mi umknęło o to zapytać) ,bo sam jestem po korekcji 2dni i póki co odczytałem 4 rząd od dołu,ale lekarz stwierdził że jest dobrze a ma być lepiej,a jak będzie zobaczymy…

    • Szczerze? Ja sama tego dolnego nie jestem w stanie odczytać, nawet kilka miesięcy po zabiegu, ale u mnie określono widoczność po zabiegu maks do 80% (czyli nigdy tak naprawdę nie będę miała wzroku jak żyleta, stąd czytanie ostatniego rzędu jest dla mnie… hmm… nieosiągalne). Zwrócę uwagę na przyszłej wizycie, na jakim rzędzie się zatrzymuję – mam za 2 tygodnie wizytę na rok po zabiegu.

      Jeśli ma być u Ciebie poprawa 100%, to ten rząd powinieneś po jakimś czasie przeczytać, ale pamiętaj, że na wszystko potrzeba czasu, bo oko się goi etc. O skuteczności zabiegu świadczą też parametry techniczne i ogólne odczucie poprawy widzenia, a to jest, jak dojdziesz nawet do 3 czy 2 rzędu od dołu 🙂

      Pochwal się potem, jak tam z efektami u Ciebie 🙂

    • Pawle, jestem po wizycie gwarancyjnej (ostatnia, rok po zabiegu). Moja poprawa została określona na „czytanie więcej o 2 rzędy”, nie jest to jednak czytanie ostatniego rzędu. Zostałam zakwalifikowana do rekorekcji – mam kolejny zabieg w styczniu, bezpłatny, który ma poprawić to widzenie. Ale na czytanie ostatniego rzędu nie mam szans, ba!, ja nawet chyba 5 od dołu nie przeczytałam. Na tej takiej kartce, co dają pod nos, z jakimiś fragmentami literatury, to wyraźnie widziałam czwartą wersję od góry. Reszta zamazana.

      • Pawel

        Oby się tym razem udało-trzymam kciuki.
        Oni sami wyszli z tym zabiegiem rekorekcji za free???
        Daj znać jak będziesz po

        • Ten zabieg jest w ramach gwarancji – już przy podpisywaniu umowy wiedziałam, że potencjalna rekorekcja jest nieodpłatna, właśnie na zasadzie gwarancji. To normalna polityka tej i innych klinik (dowiadywałam się). Dam znać, jak będę po 🙂

  • Marcin

    Witaj Celinko,
    Podoba mi się Twój prosty, żołnierski styl 🙂 Tak na serio to dzięki za kawał dobrej roboty. Mam badanie kwalifikacyjne w Voigt Medice w Mikołaja (może coś wytarguję?). Mam obuoczną krótkowzroczność z dużym astygmatyzmem i chciałbym w końcu, do cholery dobrze widzieć! Kiedyś robiłem kurs nurkowania i bez okularów jak trzeba było sklarować sprzęt, to miałem cholernego stresa ! Dlatego też, po przeczytaniu tego co napisałaś, zacząłem się zastanawiać: a co jeśli lepiej nie będzie?? W moim przypadku jest 4600 za oko… Jak u Ciebie teraz z wrażeniami po zabiegu? Jak wygląda komfort widzenia w prawym oku ? Pozdrawiam Cię i życzę coraz lepszego widzenia.

    • Wrażenia są złe i bardzo złe. Za trzy dni mam ostatnią wizytę kontrolną, minął rok od zabiegu i niestety nie widzę poprawy. Może jest wyostrzenie wzroku o jakieś 10%, ale nie jest to wystarczające i zwyczajnie wciąż nie widzę. Na tę chwilę uważam, że wywaliłam kasę w błoto, do tego oko często pobolewa, pulsuje i mam wrażenie piasku pod powieką. Nie jestem zadowolona. Niby się cieszę, że spróbowałam i się przekonałam, ale ponad 5 tysięcy poszło w pizdu, czuję pozabiegowy dyskomfort w oku i chociaż z tego powodu żałuję, że się zabiegowi poddałam.

      • Hubert

        ale lipa, współczuję Ci, fajny artykuł napisałaś. wiesz najważniejsze nie jest to, że wydałaś 5 tyś (bo to tylko pieniadze) ale to, że nie masz tego za co zapłaciłaś i skutki uboczne. powinnaś ich pozwać. miałaś lepiej widzieć, a jak sama widzisz, że gówno widzisz. Najgorsze w tym są skutki uboczne, jak uczucie ziarna w oku czy pulsowanie. Powiem szczerze, że miałem zamiar sobie zrobić taki zabieg, bo uważałem, że jest bezpieczny (dawniej była możliwość utraty wzroku przy takim zabiegu) ale jak przeczytałem opinie ludzi o skutkach ubocznych, o których lekarze ani słowa, tylko o super nowoczesnym sprzęcie, który mnie g obchodzi to już wiem że nie będę tego robił.
        Co innego jakbyś zapłaciła 5 tyś i po roku byłoby tak samo, to możesz powiedzieć, no cóż przynajmniej zrobiłam wszystko co mogłam by to naprawić a jest tak samo. Ale teraz masz gratisowo skutki uboczne, które są naprawde nieprzyjemne, bo skąd wiesz czy faktycznie nie wpadło ci coś w oko, nie wspominając że inni mieli podójne widzenie czy jakiś efekt halo, którego nawet nie chcę poznawać.
        na koniec napiszę tym co się wahają, bo może się uda. Jedna dziewczyna napisała, że jak pytała się swojej znajomej doktor z niemiec co sądzi o takich zabiegach i czy warto, ta jej odpowiedziała: a czy znasz jakiegoś okulistę który by sobie taki zabieg zrobił, bo większośc z nich nosi okulary. Ludzie którzy znają całą anatomię człowieka a jeszcze dokładniej budowę oka i zasady zabiegu i wypalania oka, chyba wiedzą lepiej czy warto i co się za to dostaje.

        • Hubert

          a i jeszcze dodam odnośnie lasera i zapewnien lekarzy, że mój tato uderzył się w oko i miał przedarcie siatkówki i groziła mu kompletna ślepota, bo siatkówka odpowiada za widzenie. w gabinecie doktor powiedział, że nia ma taki zabieg przyczepiania, bo tak to można amatorskim językiem nazwać, siatkówki skutków ubocznych. słyszałem to na własne uszy bo siedziałem wtedy w gabinecie. po zabiegu błyski ustały mojemu tacie w oku, ale skarżył się na podorszenie wzroku. teraz jego dobre okulary są za słabe a przed zabiegiem widział w nich idealnie. dopiero po zabiegu na internecie przeczytał,że ludzie po tym zabiegu rowniez pisali ze podorszył im się wzrok a lekarz przeciez mowił że nie ma skutków ubocznych.

          • Z tymi okulistami, którzy sami noszą okulary, to poniekąd jest teoria spiskowa 🙂 Bo, jak napisałam w tekście, laserowa korekcja wzroku nie zeruje wady – zawsze coś zostaje, albo na plus, albo na minus, stąd konieczność noszenia okularów przy jakiś czynnościach wymagających sokolego wzroku. Przynajmniej ja sobie tak to tłumaczę i tak filtruję wszystko przez bibułkę, bo znam osoby, które po zabiegu okulary odłożyły w kąt i efekty sobie bardzo chwalą 🙂 U każdego człowieka więc jest różnie, efekty też są różnorakie.

            Ja moge napisać, że wywaliłam kasę w błoto – nie dostałam tego, za co zapłaciłam; tu masz rację – dlatego w styczniu mam zabieg rekorekcji (bezpłatnie, w ramach gwarancji), czy coś da? Nie wiem. Jestem podirytowana, bo znowu czeka mnie około dwutygodniowa rekonwalescencja, wydam znowu kasę na pozabiegowe krople, a potem wizyty kontrolne. Na razie więc na tych 5 tysiakach się nie skończyło. Nawet zapytałam wprost pani „doktór” co mi ta rekorekcja da, czy jest szansa, że ustąpią dolegliwości i że w ogóle ten wzrok się wyostrzy. Powiedziała, że po to ten zabieg jest, ale nie odpowiedziała mi wprost. Czyli znowu milczenie, brak konkretnych obietnic, gwarancji, bo przecież potem konsekwencji swoich słów nie chcą (pozwy etc.).

            Dlatego nad tym zabiegiem warto się bardziej pochylić, a nie rzucać się na hip, hip, hurra! Nie u każdego się uda. To jest, do kurwy nędzy, wzrok, więc dla kaprysu nie warto poddawać się zabiegowi, tylko naprawdę jeśli jest to konieczność, ale trzeba mieć na uwadze, że są efekty uboczne, o których niekoniecznie lekarze głośno mówią.

        • Hubert

          a i jeszcze dodam odnośnie lasera i zapewnien lekarzy, że mój tato uderzył się w oko i miał przedarcie siatkówki i groziła mu kompletna ślepota, bo siatkówka odpowiada za widzenie. w gabinecie doktor powiedział, że nia ma taki zabieg przyczepiania, bo tak to można amatorskim językiem nazwać, siatkówki skutków ubocznych. słyszałem to na własne uszy bo siedziałem wtedy w gabinecie. po zabiegu błyski ustały mojemu tacie w oku, ale skarżył się na podorszenie wzroku. teraz jego dobre okulary są za słabe a przed zabiegiem widział w nich idealnie. dopiero po zabiegu na internecie przeczytał,że ludzie po tym zabiegu rowniez pisali ze podorszył im się wzrok a lekarz przeciez mowił że nie ma skutków ubocznych.

      • Hubert

        ale lipa, współczuję Ci, fajny artykuł napisałaś. wiesz najważniejsze nie jest to, że wydałaś 5 tyś (bo to tylko pieniadze) ale to, że nie masz tego za co zapłaciłaś i skutki uboczne. powinnaś ich pozwać. miałaś lepiej widzieć, a jak sama widzisz, że gówno widzisz. Najgorsze w tym są skutki uboczne, jak uczucie ziarna w oku czy pulsowanie. Powiem szczerze, że miałem zamiar sobie zrobić taki zabieg, bo uważałem, że jest bezpieczny (dawniej była możliwość utraty wzroku przy takim zabiegu) ale jak przeczytałem opinie ludzi o skutkach ubocznych, o których lekarze ani słowa, tylko o super nowoczesnym sprzęcie, który mnie g obchodzi to już wiem że nie będę tego robił.
        Co innego jakbyś zapłaciła 5 tyś i po roku byłoby tak samo, to możesz powiedzieć, no cóż przynajmniej zrobiłam wszystko co mogłam by to naprawić a jest tak samo. Ale teraz masz gratisowo skutki uboczne, które są naprawde nieprzyjemne, bo skąd wiesz czy faktycznie nie wpadło ci coś w oko, nie wspominając że inni mieli podójne widzenie czy jakiś efekt halo, którego nawet nie chcę poznawać.
        na koniec napiszę tym co się wahają, bo może się uda. Jedna dziewczyna napisała, że jak pytała się swojej znajomej doktor z niemiec co sądzi o takich zabiegach i czy warto, ta jej odpowiedziała: a czy znasz jakiegoś okulistę który by sobie taki zabieg zrobił, bo większośc z nich nosi okulary. Ludzie którzy znają całą anatomię człowieka a jeszcze dokładniej budowę oka i zasady zabiegu i wypalania oka, chyba wiedzą lepiej czy warto i co się za to dostaje.

  • Piotrek

    Czołem

  • Piotr

    Stwierdzono u mnie wadę-0,25 i -0,5. Czy przy takiej wadzie mogę myśleć o poprawie jednego oka? Czy jest sens ponoszenia takiego ryzyka?

    • Nie jestem lekarzem i nie mogę brać odpowiedzialności za odpowiedź na Twoje pytanie, ale odpowiem Ci z mojej perspektywy: nie, nie warto. Wada cholernie mała, do tego nigdy nie będzie wyzerowana, możliwe, że przeskoczy nawet na plus, bo zabieg polega na tym, że zawsze zostawia się jakiś zapas. Nie opłaca się, szkoda nerwów, szczególnie że dolegliwości pozabiegowe mogą bardziej dokuczać niż tak mała wada.

      • Piotr

        Dzięki za odpowiedź. Powiem szczerze, że trochę szokuje mnie to co Tobie się przydarzyło. Właściwie byłem już zdecydowany ale przez przypadek wpadłem na Twój wpis. Nie będę ukrywał, że niestety ale dokucza mi ta połówka…

        • Na ile Ci dokucza? Bo jeśli liczysz na to, że wada Ci się wyzeruje, to nikt Ci na to gwarancji nie da. Jeśli liczysz, że skończą się soczewki czy okulary, nikt Ci takiej gwarancji nie da – wystarczy poczytać komentarze tutaj pod wpisem. Zawsze jednak możesz iść na badanie kwalifikacyjne i posłuchać, co lekarz ma Ci do powiedzenia.

          Jak pisałam, mam znajomych po zabiegu, którzy sobie efekty bardzo chwalą. Ja w oku prawym mam -0,5 i wiem, że nigdy nie poddam go zabiegowi. Wiedziałam to już wcześniej, zabieg tylko mnie utwierdził w przekonaniu. Widzę kiepsko, bez okularów to właściwie jestem ślepa, ale od początku bałam się o efekty, więc pod laser poszło tylko lewe oko, to katastrofalne więc, żeby jakby co, to jedno oko jednak mieć. Teraz wiem, że prawego nigdy nie poddam zabiegowi.

          • Piotr

            Ta 0,5 dokucza mi dość mocno przez wzgląd na wykonywane czynności. Właśnie szukałem czegoś co może mnie uchronić przed okularami czy soczewkami ponieważ ani jednego ani drugiego nigdy nie używałem. Najzwyklejsze okulary mnie denerwują i zazwyczaj kręci mi się w głowie. Czytałem, że będziesz miała kolejny zabieg. Mam nadzieje, że po nim wszystko będzie wróci do normy. Na pewno tutaj zajrzę i dopytam.

  • Minął ponad rok od zabiegu, a ja jestem już po drugim zabiegu – rekorekcji. Na szybko opowiadam o swoich wrażeniach w materiale audio. Zachęcam do posłuchania, jak to teraz wszystko wyglądało i dlaczego załapałam się na pogwarancyjny bezpłatny zabieg: http://celownik.net/rekorekcja-czyli-ponowny-zabieg-laserowej-korekcji-wzroku/

  • Anna Z

    Witaj Celinko
    Mam wadę prawie +4 i nie wiem, czy podjąć decyzję o zabiegu skoro nie ma gwarancji, że pozbędę się okularów, które wkurzają mnie totalnie… Dziwią mnie opisy na forach, że piszą ludzie o minusowych wadach. Twój opis jest bardzo ciekawy a jednocześnie daje do myślenia – może dać sobie spokój z tym kosztownym eksperymentem? Mam już wyznaczony termin konsultacji i zabiegu, ale im bliżej tej daty, tym bardziej mam ochotę się wycofać…
    Pozdrawiam – Anna Z.

    • Cześć. Decyzja należy tylko i wyłącznie do Ciebie 🙂 Wychodzę jednak z założenia, że jeśli sama się obawiasz i do końca nie jesteś w 100% przekonana, a nie wynika to tylko ze strachu tylko masz po prostu sporo wątpliwości, lepiej zabiegowi się nie poddawać. Nie chcę jednak Cię jakoś nakierowywać, bo to Twoje oczy, Twoje zdrowie i Twoje życie i jakaś baba z internetu nie może Ci mówić, co masz robić, więc zaznaczam, że zawsze decyzja jest wyłącznie Twoja. 🙂

      Mogę jedynie napisać, jak to było u mnie. Poddałam się, bo byłam zdeterminowana i przekonana, że chcę taki zabieg. I niestety nie przyniósł żadnych efektów, prócz nieprzyjemnych dolegliwości. Jestem obecnie po rekorekcji (zabieg gwarancyjny bezpłatny rok po zabiegu, gdy ten nie przyniósł efektów) i znowu muszę czekać rok na to, czy w ogóle będę lepiej i ostrzej widziała. Na tę chwilę wydałam 5,5 tys. zł na jedno oko i z perspektywy czasu mogę napisać, że kompletnie ta inwestycja mi się nie udała i nie była warta mojego zachodu. Okulary i tak będę musiała nosić, żeby ostrzej widzieć (teraz mam szkła +0,75 – znowu muszę poczekać miesiąc, aby szkło dobrali mi na nowo, bo po rekorekcji znowu moc się zmienia…).

      O tym, jak przebiegł u mnie zabieg rekorekcji, opowiedziałam w materiale audio, ponieważ wciąż jestem w trakcie rekonwalescencji i pisać nie mogę za dużo, ale powiedziałam kilka słów do dyktafonu: http://celownik.net/rekorekcja-czyli-ponowny-zabieg-laserowej-korekcji-wzroku/

      • Anna Z.

        Wielkie dzięki za odpowiedź. Tak, wątpliwości mam wiele, bo strata pieniędzy na zabieg, który nie daje gwarancji, że pozbędę się okularów to zbyt ryzykowny wydatek. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że lepiej się wycofać a kasę przeznaczyć na jakąś egzotyczną wycieczkę. Życzę polepszenia wzroku.

  • EXTRA

    Witam, jestem po zabiegu 3 tygodnie w OPTEGRA Poznań. Wada 4,5 i 3,5 oba +. Metoda Femto Lasik, polecam. Okulary w koszu. Polecam gdyż u mnie przebiegło bardzo szybko i sprawnie. Super jest bez okularów.

    • Proszę napisać coś więcej o samym zabiegu i rekonwalescencji. Czy bolało po zabiegu? Jaki koszt zabiegu? Czy wiadomo coś o możliwości powrotu wady?

    • Ewelina Westcott

      dzień dobry, ja właśnie planuję zabieg w OPTEGRA w Poznaniu. Mogę prosić o więcej szczegółów?

  • Edyta

    Ja mam plusy +4,00.i +3,5…astygmatyzm i do tego zez..Chce poddac sie zabiegowi korekcji laserowej ale co z zezem?i tak bedzie on widoczny…czy najlepiej najpierw zrobic operacje zeza a potem korekcja laserowa?niewiem co robic..co z tego ze wada wzroku zniknie czy zmniejszy sie a jak mam funkcjonowac potem?czy moge zalozyc soczewki by skorygowac tego zeza po usunieciu wady wzroku laserem?

    • Cześć. Odnośnie Twoich pytań, to należy pytać lekarza – to najlepsze źródło informacji. Osobiście spotkałam się z tym, że najpierw operuje się zeza, a potem dopiero korekcję wady – zabieg laserowej korekcji nie usuwa zeza, jest tylko alternatywą dla noszenia okularów i soczewek. Czy można nosić soczewki kontaktowe po zabiegu laserowej? Czytałam, że tak, jednak u mnie oko jest wyraźnie wrażliwsze, do tego ciągle wysuszone, w życiu nie włożyłabym soczewki, która dodatkowo by mi je podrażniła. Na co dzień i tak noszę okulary, bo u mnie wada nie zniknęła, do tego zabieg nie przyniósł spodziewanych efektów.

      Jeszcze raz – polecam udać się na konsultację do lekarza. To najlepsze źródło wiedzy, lepsze niż obcy ludzie z Internetu, którzy coś tam słyszeli czy coś tam im się wydaje, nie wspominając, że to lekarz jest profesjonalistą. Pewnie jego odpowiedzi sporo rozjaśnią Ci w głowie. 🙂

      • Edyta

        Dziekuje Ci slicznie.Tak jestem umowiona na konsultacje w kierunku zabiegu na zeza ale to co sie tu naczytalam ze potem po zabiegu niby on wraca to odechciewa mi sie wszystkiego….zeby poprostu sobie nie pogorszyc wady…nierozumiem dlaczego ludzie decyduja sie na zabieg usuniecia zeza jak on tak niby powraca z tego co naczytalam sie w internecie…moze w moim przypadku tak nie musi sie stac ale mam mentlik w glowie :))

        • Hmm… Nie wiem, jak teraz się zeza operuje, ale ja miałam rozbieżność (lewe oko z tyłu głowy ;-))) i byłam operowana za dziecka – miałam chyba 5 lat, a zabieg był chirurgiczny. Zez nie wrócił – owszem, miałam wrażenie, że oko zezuje, ale z czasem przekonałam się, że to bardziej wytwór mojej wyobraźni. Dziś minęło już 25 lat od tego zabiegu, a zeza nie ma. Tylko jak pisałam – ja miałam zabieg chirurgiczny, wymagający hospitalizacji (byłam z mamą w szpitalu kilka dni), było to też na NFZ… teraz nie wiem, jak to się odbywa i jakie ogólnie są rokowania. 🙂

          Dobrze, że idziesz do lekarza. Jestem ciekawa, co lekarz Ci powie o nawrocie zeza po operacji, bo to chyba też są przypadki indywidualne, jak z ta laserową – u jednych są spektakularne efekty, inni niestety nie mają żadnych (jak ja :P).

          • Edyta

            Mam nadzieje ze sa teraz takie metody ze zeza da sie usunac trwale.Ja mam na prawym oku zeza zbieznego.Slyszlam ze po operacji moze sie zrobic ze zbieznego na rozbiezny.Mam wizyte 23 marca w celu konsultacji w prywatnej klinice we Wroclawiu.Odezwe sie jakie daja mi rokowania na moja przypadlosc…co zrobia zeza najpierw ktory nie powroci czy zabieg laserowy…okaze sie po konsultacji:)mam stresa fakt…niektorzy mi mowia ze nie powinno sie czytac na internecie ludzi opisujacych swoje przypadki….ale pewnie bym tak duzo wtedy niewiedziala…no i fakt ze kazy przypadek jest inny …poczekam zobacze:)

  • Anna

    Dzień dobry, czy po zabiegu miałaś przepisane krople srerydowe i jak długo je brałaś. Miałam zabieg 3 dni temu i dostałam Lotemax. Mam je brać przez 3 miesiące, Ale w ulotce napisali, że przyjmowanie tych kropli dłużej niż 10 dni grozi jasną i innymi komplikacjami. Zastanawiam się czy przyjmowanie tych kropli przez 3 miesiące to standard przy laserowej korekcji. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam.

    • Dzień dobry. Miałam przypisane 3 krople: nawilżające (Thealoz Duo lub Optive), przeciwko stanom zapalnym pooperacyjnym (Lotemax), przeciwko zapaleniu spojówek (Vigamox). Lotemax brałam „przez dwie butelki”, co oznacza, że przez okres ok. 2-3 miesięcy. Teraz jestem po rekorekcji i już zaczęłam drugą butelkę Lotemaxu. Znajomy też jest po zabiegu korekcji i również dostał te same krople, więc jest to standard.

      • Anna

        Dziękuję bardzo za odpowiedź, to jedna z tych rzeczy o których nie wiedziałam, że trzeba zapytać przed zabiegiem. Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.

    • Olka

      Ja już jestem prawie półtora miesiąca po zabiegu i biore DexaFree, to tez sterydy, musze je jeszcze brac przez tydzień 2x dziennie i potem dwa tygodnie 1x dziennie i potem już odstawić, pozostaną mi tylko Cationorm nawilżające.

  • Klaudia

    Witaj, czytając Twój artykuł czuję się, jakbyś opisywała moje odczucia… Wprawdzie ja po zabiegu jestem dopiero miesiąc, ale tyle żalu do siebie, pretensji do okulisty i suchego płaczu (nadal nie produkuję łez…) to ja przez ten czas nadrobiłam za całe dotychczasowe życie. Powiedz proszę, jakie są Twoje wrażenia co do ostrości wzroku na dzień dzisiejszy (po rekorekcji) – jest nadzieja? 🙁 PS. mnie też wmawiają poprawę, kiedy ja mówię im, że chyba lepiej to widzę – bądź właśnie NIE-widzę…

    • Ehm… Nie jestem dobrym przykładem na pytanie, czy jest nadzieja. Jestem już, no, będzie już 3 miesiąc po rekorekcji. Nadal nie mam efektow, na jakie liczyłam. Mam ćwiczyć oko (oddalać i przybliżać przedmioty, zasłaniać prawe oko i patrzyć tym zoperowanym). Mogę powiedzieć, że coś minimalnie różnice mam, jednak suche oko, ból, wrażenie piasku i przede wszystkim to, że spodziewałam się czegoś więcej (mam ostrość na 42%, a miałam między 20 a 40) powodują to, że zwyczajnie żałuję, żałuję, że zdecydowałam się na zabieg. Żałuję, że już teraz wydałam 6 tysięcy łącznie i to na 1 oko, a poprawy jak nie było, tak nie ma.

      Mam nadzieję, że u Ciebie będzie całkiem inaczej. Wpadaj tutaj od czasu do czasu i daj znać, jak tam postępy.

  • Amelie

    Mam 15 lat we wrześniu i mam mieć zrobioną operację, ponieważ z dnia na dzień nie widzę. Na lewo oko widzę już tylko 10%, pogarsza się też prawe. Strasznie się boję, że zepsują mi wzrok, już na stałe.

    • Cześć. Na pewno mówimy o tym samym zabiegu? 🙂 Zabieg laserowej korekcji jest rekomendowany osobom po 21. roku życia, ponieważ jest to zabieg estetyczny i oko musi być już „dojrzałe. W Twoim przypadku, skoro tracisz wzrok, mam wrażenie, że mówimy o bardziej skomplikowanej operacji. Jak się Twoja operacja nazywa? 🙂

  • miska8490

    Rady bardzo przydatne! 😉 ja też na szczęście jestem już po, 3 miechy temu miałam zabieg w Gdańsku w ArtLife, i jestem bardzo zadowolona, że w końcu się odważyłam! zabieg fakt odrobinę nieprzyjemny, ale bez porównania do komfortu widzenia bez okularów i soczewek

  • mikaa20

    miałam zabieg parę mies temu w ArtLife, BARDZO POLECAM! nie boli,wszystko ok

  • Patrycja Bluszcz

    Miałam wykonywany zabieg Lentivu w klinice Optegra w Krakowie. Zabieg trwał ponad 20 sekund, a po nim był odczuwany tylko lekki dyskomfort, nie było żadnych większych kłopotów. Mogę polecić każdemu i bardzo się cieszę, że z takiej metody skorzystałam.

    • Hej, możesz napisać coś więcej o swojej wadzie? I opowiedzieć coś więcej, np. ile płaciłaś, którą metodę wybrałaś? 🙂 Wada wadzie nierówna, a o skuteczności zabiegu mówi wada zabiegu i predyspozycje oka, a nie sama klinika.

      PS Tak, sprawdzam Cię, ponieważ widzę Twoją aktywność w reklamowaniu kliniki i jednego innego gabinetu, a nie chcę Cię od razu posądzać o marną szeptankę. 🙂

      • Patrycja Bluszcz

        Wad na prawe oko -2,75, na lewe oko – 4,00. Metoda Lentivu, tak jak wcześniej pisałam. Zabieg kosztuje ponad 9000. Z wadą oka męczyłam się 6 lat, przez ostatnie 2 lata „stała” w miejscu, ani nie było lepiej ani gorzej. O klinice mówię, ponieważ tylko ona miała w ofercie zabieg Lentivu, a placówka w Krakowie była mi najbliższa, ponieważ często tam bywam.