Rok po: Dekorekcja, czyli ponowny zabieg laserowej korekcji wzroku [audio]

laserowa korekcja wzroku

Jestem obecnie po zabiegu dekorekcji, czyli zabiegu laserowej korekcji wzroku, który został powtórzony po roku, ponieważ nie osiągnięto u mnie zadowalających efektów. Nie mogę teraz korzystać z komputera za długo, więc na spisanie wrażeń przyjdzie jeszcze pora, ale mam dla Ciebie materiał audio, w którym na gorąco dzielę się wrażeniami dokładnie dzień po zabiegu. Materiał był nagrany raz i tylko raz, naprawdę na spontanie, więc przepraszam za ewentualne potknięcia językowe, jąkanie się czy inne palące uszy sformułowania. Materiał bez montażu, czyli biorę dyktafon i nagrywam, nic nie wycinam. Gadałam aż 16 minut, a i tak pewnie nie wszystko powiedziałam. Oceń sam! Jak masz dodatkowe pytania, śmiało, pisz w komentarzu!     O zabiegu laserowej korekcji wzroku, który przeszłam w listopadzie 2015, […]

Czytaj więcej

Święta spędzę z rodzicami

swieta-z-rodzicami

Święta się zbliżają. Zastanawiam się, czy nie pojechać do rodziców, zostać w domu, wyłączyć komputer, pozapalać świeczki, zakopać się pod kołdrą, zwyczajnie odpocząć; odpocząć od szaleństwa tego świata. Zaraz jednak dociera do mnie, że, kurna, wzruszam się na reklamach Allegro, płaczę przy produkcjach Azjatów, gdzie pokazywana jest samotność starszych ludzi i smutek rodziców, bo dzieci się nie pojawiają, że nawet w święta nie mają kontaktu, a ci rodzice czekają przy zastawionym i pustym stole… I tak zrobiło mi się mega głupio. Dopóki moi rodzice są na tym świecie, każdą minutę im przeznaczę. Wiem, że rzadko dzwonię, że mama żartuje, żebym kota nauczyła wybierać do niej numer, ale święta niech pozostaną tym czasem rodzinnym. Będę zmęczona, podirytowana ciągłym wciskaniem we mnie […]

Czytaj więcej

Wakacje w Chorwacji – mój prawdziwy all inclusive raj

chorwacja wczasy

Za oknem typowo listopadowa pogoda, zatem nic nie nastraja bardziej optymistycznie niż zdjęcia z wakacji. Wspomniały mi się moje pierwsze wakacje all inclusive w Chorwacji, na które pojechałam z dnia na dzień i do tej pory jest to jeden z najmilej wspominanych przeze mnie wyjazdów. Podzielę się tutaj kilkoma zdjęciami i anegdotkami. Nie będę się za bardzo rozpisywać – niech piękno zdjęć przemówi, a słońce (mimo że sztuczne) na nowo niech rozpali moją schłodzoną jesienią duszę. Te wakacje nie były planowane To był typowy spontan. Brat mojego chłopaka miał wypadek na kopalni (na szczęście nic poważnego mu się nie stało), ale że odbyło się to na cztery dni przed planowanym urlopem, zadecydował odsprzedać nam wycieczkę. Jakby zrezygnował w biurze podróży, to […]

Czytaj więcej

Jestem za gruba na siłownię… A i tak na nią chodzę!

gruba-osoba-na-silowni

Zaczęłam chodzić na siłownię. Zbierałam się aż… mhm… ponad rok? Dwa? Pięć? Wiesz czemu tak ciężko było mi się przemóc? Ponieważ sądziłam, że po prostu jestem na siłownię za gruba. Jest to kompletną bzdurą i pokazuje, jak kompleksy wpływają na podejście i podejmowane decyzje. Doskonale wiem, że nie jestem z takim myśleniem sama. Na portalach o zdrowym odżywianiu, typu Vitalia, co rusz pojawia się pytanie, jak generalnie grubaski są postrzegane na siłowni. Dziewczyny po prostu chcą ze sobą coś zrobić, a blokuje ich to, że miejsce, które jest przecież stworzone dla nich, jest terenem nieprzyjaznym. Dlaczego nieprzyjaznym? Bo kojarzone jest z miejscówką, gdzie lasencje w obcisłych lycrach rzeźbią swoje i tak idealne ciało, a na inne dziewczyny prychają i kręcą głową, wskazując […]

Czytaj więcej

Moja pierwsza wizyta w SPA – jak się przygotować i na co się nastawić

wizyta w spa

Dołączyłam do grona osób masowanych przez obcych. SPA staje się coraz popularniejszą formą relaksu i pielęgnacji, a jako że moje koleżanki zachwalały zabiegi, zamarzyła mi się taka wizyta w SPA, gdzie to odpłynę sobie na chwilę i odpocznę. Zaraz też szybko to marzenie zostało zrealizowane. Przyszło mi zasmakować w peelingu i masażu czekoladowym całego ciała. Pysznie brzmi?  Mijający rok był dla mnie bogaty w emocje – pozytywne i negatywne, które ścierały się we mnie i powodowały niemały stres, a także wybuchy niekontrolowanej radości (w zależności od nastroju). Kto mnie dobrze zna, wiedział doskonale, że zbliżam się do kresu wytrzymałości i trzeba mnie szybko ratować. Pogotowiem dla mojej umęczonej duszy okazały się być moje urodziny, kiedy to dostałam aż dwa karnety do […]

Czytaj więcej

#CzarnyProtest, czyli kobiety walczą… Walczę i ja!

czarny protest w krakowie

W niedzielę 25 września udałam się ze znajomymi na #CzarnyProtest w Krakowie, czyli manifestację, gdzie nie tylko kobiety miały szansę wyrazić swoje niezadowolenie co do planów zaostrzenia przepisów dotyczących tzw. prawa aborcyjnego. Ubrani na czarno stawiliśmy się punktualnie o 12 na rynku. Dlaczego? Bo to dotyczy nas wszystkich. Dokładnie nas wszystkich – matek, żon, córek, partnerek, ale także ojców, braci i ogólnie rodziny. To już nie jest ingerowanie tylko w ciążę kobiety, to ingerowanie w sprawy całej rodziny. W walce o prawa kobiet nie powinniśmy zapomnieć o mężczyznach i innych osobach, którzy przecież też mają swoją rolę w życiu każdej kobiety. Ale do sedna. Zamieszczam tu swoje przemyślenia i wrażenia po manifestacji. Starałam się ogołocić tekst z wszelkich ideologicznych kwestii, ale […]

Czytaj więcej

Tak niedobrze mi jest, kiedy z chmur kapie deszcz

deszczowa pogoda

Na pewno nie mam góralskich korzeni i nie umiem przewidywać pogody. Oto historia o moich ciężkich i bolesnych zmaganiach z Matką Naturą, gdy ja chciałam tylko dojść do sklepu! Stwierdziłam, że przejdę się piechtą na zakupy do centrum handlowego (raptem 4 km), a wrócę już autobusem. I na moje nieszczęście, w momencie podjęcia decyzji, że wychodzę, na niebie zawisły szare, ciężkie chmury. Nic to, pomyślałam, pewnie przejdą. Wyszłam z domu. Przeszłam zaledwie 100 metrów i co? Urwanie chmury. Parasolki oczywiście nie wzięłam, ufając, że nawet jak się rozpada, to kaptur w bluzie starczy. Nic to, pomyślałam, pewnie zaraz przejdzie. Szłam w zaparte. Po kilometrze zrobiłam jednak przystanek pod wiaduktem, bo jednak napierdalało żabami. Jak tylko trochę zelżało, poszłam dalej. Buty już […]

Czytaj więcej

W poszukiwaniu własnego Zen

wlasne zen

Ostatnio tak sobie luźno myślałam, jakie są moje marzenia. W mojej głowie pojawiłam się wbita w damską garsonkę, stojąca na szczycie góry sukcesu, krzycząca „Dalej, stać Cię na więcej! Planuj, działaj, zdobywaj!”. I od razu zrobiło mi się źle, że właściwie to nic nie osiągnęłam i nadal nie osiągam. Że, owszem, coś tam porobię, ale tkwię właściwie na życiowej kanapie, a moje cele sprowadzają się tylko do jakichś jednorazowych zrywów, jak poderwanie dupy by skoczyć do lodówki po piwo. Właściwie to wegetuję, nie wykorzystuję na maksa swoich możliwości, a przecież stać mnie na więcej. Nie ukrywam, takie obrazki w głowie od razu wywołują u mnie spore wyrzuty sumienia. Zapytałam G., jakie są jego marzenia czy życiowe cele (jedną Celę już […]

Czytaj więcej
1 2