Urodzinowe knowania

przyjęcie niespodzianka

– Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! – zanuciła barmanka, podnosząc kieliszek do góry. – A kto ma urodziny? – ktoś zapytał. – Nikt, tak se śpiewam. A mnie wmurowało. Od trzech godzin siedzieliśmy w zaprzyjaźnionym pubie, gdzie G. nagrywał materiał próbny nową kamerą. Ja spokojnie sączyłam wodę z cytryną, bo to miała być szybka piłka i o 23 chcieliśmy już być w domu (robota na nas czekała). I tak siedziałam wmurowana, bo nagle do mnie dotarło. G. miał wczoraj urodziny. Miał urodziny i nie odprawiał. Nawet na piwo z kumplami nie poszedł. Wmurowało mnie po raz drugi, gdy zdałam sobie sprawę, że nawet nie mam za co wódki postawić, ponieważ z domu wyparowałam szybko, zostawiając telefon i […]

Czytaj więcej

Folia na okno dachowe – czy warto?

folia na okna dekoria

Zaczęły się upały, równolegle więc zaczęła się moja walka z parzącym słońcem, które bezlitośnie wprosiło się do mieszkania. A mieszkam na poddaszu, więc walka z upałami jest podwójnie ciężka i równie męcząca. Pomóc w tym miały mi folie na okno. Czy poradziły sobie? Mieszkam na poddaszu. Tak, wiem – w upał gorąco, w zimę – lodowato. A właśnie, że nie! Na szczęście w zimę ciepło dobrze się trzyma i właściwie przy tych zimach, co mamy, wystarczy tylko jeden grzejnik elektryczny, by było przyjemnie. W lato już gorzej. Gdy na dworze jest temperatura 30 stopni, tak w mieszkaniu dochodzi do 40. Tak, mamy klimatyzację. A właściwie jeden klimatyzator, który wisi przy drzwiach wyjściowych i przy falach upału sobie jakoś radzi. Trzeba […]

Czytaj więcej

Laserowa korekcja wady wzroku – jestem po. I co?

laserowa korekcja wzroku

Aż chciałoby się napisać „i pstro” w kontekście tytułu artykułu. Ale nie uprzedzajmy. Tak, poddałam się zabiegowi laserowej korekcji wad wzroku. Poddałam się jej w jednej z krakowskich klinik okulistycznych, która z powodzeniem przeprowadziła taki zabieg u znajomego, który zaledwie po kilku dniach widział świat z wielkim „wow!”. Ta klinika jako jedyna zakwalifikowała mnie do zabiegu – wcześniej próbowałam się dostać do katowickiej, ale i technologia jeszcze do mnie nie dorosła, i mój rozstaw źrenic i inne parametry nie były zgodne. Skoro mogłam sobie teraz pozwolić na taki zabieg, a w sumie już wcześniej o nim myślałam, no to show must go on! UWAGA! Koniecznie posłuchaj wrażeń na gorąco! Jestem rok po zabiegu i miałam przeprowadzoną rekorekcję ze względu na dolegliwości […]

Czytaj więcej

Wyprawa po suknię ślubną, czyli wzwody, ciule i tycie

suknie slubne

Czas na poszukiwanie wymarzonej sukni ślubnej! Wprawdzie nie dla mnie kiecka miała być, ale zostałam wciągnięta w wir przygotowań, gdzie jednym z kluczowych punktów był właśnie zakup sukienki do ślubu. Jak to przeżyłam? Jak to przeżyła Pani Młoda? Zrelacjonuję przydługawo poniżej, okraszając relację opinią Świadkowej oraz wskazówkami od samej Panny Młodej, jak się do takiej szaleńczej przeprawy przygotować. Na końcu relacji wyjaśnię, skąd tytuł, bo jego zadaniem jest wprawdzie zaintrygowanie, ale nie wziął się z niczego. Wzwody, ciule, tycie oraz zołza – to hasła przewodnie naszej walki o tę najlepszą, najlepsiesiunią sukieniunię. Słowem wprowadzenia: ślub ma się odbyć 30 września 2016 pierwsza wyprawa po suknię odbyła się 8 marca, druga 14 marca, a więc dobre sześć miesięcy przed całą ceremonią […]

Czytaj więcej

Rozmowa o pracę: Trzy twarze Celiny jako kandydatki do pracy

rozmowa kwalifikacyjna

Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że na każdej rozmowie kwalifikacyjnej wypada się inaczej. Ja ostatnio byłam na trzech rozmowach i zaprezentowałam trzy Celiny. Aż sama się sobie dziwię, że mam tyle twarzy. Co miało na to wpływ? Wyjaśnię poniżej. Wprawdzie nie szukam pracy, ale to praca szuka mnie. Oznacza to tyle, że odbieram maile lub telefony od firm, które są zainteresowane współpracą ze mną, a którym jakieś serwisy biznesowe wypluły moje CV jako godne zainteresowania. Mogłabym te firmy spławiać, ale doszłam do wniosku, że jak oferta pracy wyda mi się atrakcyjna, to warto udać się na rozmowę kwalifikacyjną. A nuż trafię na pracę, która pozwoli mi wozić się Lamborgini czy popierniczać w szpilkach od Louboutina, na które będzie mnie po […]

Czytaj więcej

Dlaczego warto grać w squasha [zwierzenia couch potato]

squash-dlaczego-warto-grac

To nie będzie żaden artykuł, gdzie dominować będzie chodakowsko-fit język, obciekający mobilizacją i wciśnięty w lycrę. Pokrótce postaram się wytłumaczyć, dlaczego ja lubię grać w squasha i dlaczego akurat go wybrałam. I jak to jest, że taki grubas jak ja w ogóle w niego pyka, narażając swoje stawy i kolana na urazy, a koszulki na przepocenie. Oto squash z perspektywy couch potato. Może najpierw kilka słów o mnie. Mam nadwagę. No, powiedzenie, że mam nadwagę jest grubym (he, he) niedopowiedzeniem, ważniejszy jednak jest fakt, że ta nadwaga nie wynika z ciągłego siedzenia przy biurku i wpieprzania hamburgerów suto zalewanymi napojami gazowanymi i przegryzanymi czekoladą. Mniejsza o to, jak to się stało, że jestem jaka jestem. Chcę tylko podkreślić, że odstaję od tych […]

Czytaj więcej

Tłusty czwartek: A ty? Ile zdołałeś wepchnąć w siebie pączków?

tlusty czwartek

Jest dietetyczny piątek, czyli dzień po tłustym czwartku. Gdy wczoraj dominowały memy z pączkami, śmieszne nawoływania na Facebooku: „Wpisujcie liczbę!” odnoszące się do wklepania w komentarzach liczby zjedzonych dotąd pączków, tak dzisiaj bohatersko trzeba określić, ile się dało radę zjeść, i zapytać o to znajomych i rodzinę. Nie obeszło też to mnie. Jest godzina 12, a ja już trzy razy musiałam odpowiadać na pytanie: „Te, ile dałaś radę?”. Noż psia mać. Nie dałam rady, bo nie zjadłam żadnego pączka. Nie lubię pączków, ale jakby jakiś się znalazł w mojej orbicie, to pewnie bym sięgnęła. Ale żaden się nie znalazł – chłop się napchał w pracy i nawet nie myślał, żeby przytargać coś do domu. I dobrze. Wiadomo, że już nikt […]

Czytaj więcej

Dlaczego polubiłam słuchowiska radiowe?

sluchowiska radiowe

Przyszedł taki czas, że nie mogłam korzystać ani z komputera, ani czytać książek. Moje oczy miały odpoczywać po zabiegu minimum przez 2 tygodnie. Dla zdrowia wszystko, zatem bez mrugnięcia okiem (he, he) przed samym zabiegiem skompletowałam swoją bibliotekę, ale i tak nawet połowy z audiobooków nie odtworzyłam. Dlaczego? Ponieważ natrafiłam na słuchowiska radiowe. I przepadłam. O co chodzi z tym zabiegiem? Poczytaj tutaj W sieci można odnaleźć sporo audiotek, gdzie za drobną opłatą można pościągać książki czytane. Czy to klasyczną literaturę, czy to współczesną. Idealne rozwiązanie dla mnie, czyli tej, która najbliższy miesiąc miała spędzić z zamkniętymi oczami. Żeby nie wsłuchiwać się w siebie i nie usłyszeć czegoś, czego bym nie chciała (wiecie, jak jest nadaktywny mózg, to wyciąga wszelkie […]

Czytaj więcej

Ważny dla mnie dzień…

oko na celowniku

Dzisiaj jest bardzo ważny dla mnie dzień. Nie, nie dzień picia. Coś poważniejszego. Dzisiaj dowiem się, czy jest szansa, abym wyleczyła swoje oczy (właściwie oko, bo lewe jest tym okiem „martwym”). Czy będę widzieć w trójwymiarze. Czy przestanę przewracać się na schodach, które widzę jako pochyłą powierzchnię płaską. Czy przestanie mi się kręcić w głowie i mroczki sprzed oczu odejdą, które mam obecnie przy patrzeniu na pstrokate powierzchnie typu napaćkane płytki i ściany. Czy zacznę widzieć cenówki w sklepach czy nawet nazwy działów w marketach i rozpoznawać ludzi na ulicach. Czy zobaczę w końcu penisy w 3D. W końcu… dzisiaj się okaże, czy jest szansa, że za te 10 lat jednak nie stracę wzroku w lewym oku, którym i tak […]

Czytaj więcej

Polacy są smutni! czyli poholenderski dołek

smutni polacy

Wpis ten powstał zaraz po moim powrocie z Holandii, gdzie byłam 7 dni, podczas których opiekowałam się dziećmi i spędzałam czas z moimi siostrami. Pierwotnie został zamieszczony na Facebooku i spotkał się z ogromną (jak na moje zasięgi) reakcją. Wiecie co? Mam doła. Doła z powodu polskości. Wróciłam z Holandii, gdzie byłam zaledwie tydzień, a na nowo zmierzam się z polaczkowym smutem i mrokiem. Zaczęło się od lotniska w Katowicach i zgaszonych świateł w hali przylotów. Smutne twarze stały przy migoczących banerach, ledwo podświetlonej taśmie i wypatrywały swoich walizek. Panowała totalna cisza, tak jakby ciszą trzeba było celebrować powrót do Polski. Przy barierkach tylko jedna osoba machała radośnie na widok wyczekiwanej osoby, a witających stało chyba z trzydziestu. Oczywiście ze […]

Czytaj więcej
1 2